Rozdział 9
Na plaży była scena, reflektory skierowane na nią. Na niej było cale R5 i scena
była wysypana płatkami czerwonych róż , przed nią stały zapalone świece. Było
pięknie na dodatek był zachód słońca. Podziwiałam do póki z zamyśleń nie
wyrwał mnie głos Rossa.
- Ten mały koncert dedykujemy szczególnie dedykuję ja Laurze Marano –
powiedział, jeden reflektor skierował się na mnie i rozległy się brawa.
- Lau proszę wsłuchaj się w słowa piosenki, mam nadzieję że zrozumiesz co ci
chcę przekazać – zakończył i zaczęli grać. Zagrali I Think about you. To było
piękne on wyznał mi miłość! On tez mnie kocha! To nie możliwe! Kiedy skończyli
weszłam na scenę i z całych sił przytuliłam Rossa.
- Kocham Cię – wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja ciebie też – powiedziałam i pocałowałam go. Po chwili Ross się ode mnie
oderwał co mnie bardzo zdziwiło ale po chwili wszystko się wyjaśniło. Ross wziął
mikrofon do ręki, klęknął i się zapytał:
- Lauro Marie Marano czy zostaniesz moją dziewczyną? – zapytał
- Aaaall…. Ttto…. Takkkkkkkkk! – krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję i go
pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek. PO pocałunku ludzie zaczęli wiwatować,
piszczeć i klaskać. My szczęśliwi z całym R5 zeszliśmy ze sceny, Ross wziął
mnie na barana i tak cali uchachani poszliśmy do domu. W drodze nawet
wstąpiliśmy do marketu a, tam: Ross wsiadł do jednego wózka a Rik go pchał,
Rocky wsiadł do drugiego wózka a Ell go pchał a Ryd pchała mnie w innym
wózku. Ludzie patrzyli na nas jak na idiotów, albo się śmiali, albo to nagrywali :D
Były jajca zrobiliśmy zakupy i poszliśmy do domu. W domu zadzwoniliśmy do
Van
żeby, przyszła bo Riker tak chciał.
- No co? – spojrzał się na nas dziwnie – Wszyscy kogoś mają tylko nie ja. No
patrz Ross ma Lau, Ty masz Ella. – powiedział zażenowany
- Oj mylisz się Rocky i RyRy też nikogo nie mają i jakoś żyją – pw pocieszająco
Rydel
- Wypraszamy sobie – pw razem Rocky i RyRy którzy, schodzili po schodach.
Właśnie idziemy do nowo poznanych dziewczyn, które są bliźniaczkami. Więc
nie
spędzimy z wami czasu. Bye, bye! J
-No super co za …..- Rydel nie dokończyła wypowiedzi czyli tak jakby „kazania”
bo weszła Van, za co jej chyba wszyscy dziękujemy. Tylko był mały problem jak
Vanessa weszła to tak się zdziwiła, że aż rozdziawiła buzię i oczy otworzyła tak
szeroko że jej prawie wyschły. No bo na kanapie ja siedziałam na Rossie, czyli
na
jego kolanach, Rydel na Ellym a Riker jak małe dziecko, które nie dostało
cukierka i siedział na dywanie bo go zepchnięto :D. Van patrzyła na to z
rozbawieniem, zaskoczeniem, zazdrością i głupawością.
-
Yyyyy…. Okeeeeej. Czy ja o czymś nie wiem!? I Riker dlaczego siedzisz na
dywanie jak na kanapie jest miejsce?
-No bo ja….. no nie ma dla mnie miejsca- powiedział z obrażeniem, wstał i zrobił
coś czego na pewno Van by się nie spodziewała. Wstał stanął przed Van rzucił
krótkie poczekaj chwilkę i pobiegł górę. Schodził już spokojniej z wielkim
bukietem kwiatów białych róż, takich jakich Van lubi najbardziej i odezwał się:
- Vanesso Marano, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? –
Pw Rik. Van nie wiedziała jak się zachować, odezwać ponieważ nie mówiłam
tego , ale Van ma już chłopaka Johna, którego bardzo kocha, lecz Riker o tym
nie
wiedział. Van nic nie powiedziała, ale z zakłopotaniem na
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz