*Oczami Laury*
Rozdział 14
Obudziłam się dzisiaj w ramionach Rossa, było mi tak dobrze. Niestety ale obudziłam się o 7.00 rano! Bo usłyszałam krzyki z dołu. Chwila, chwila co!? Lynch’ owie + wstanie o 7.00 rano = jakaś ważna sprawa. Rossa wzięłam podstępem. Też by się nie dał obudzić. Pocałowałam go namiętnie w usta. Od razu się obudził i odwzajemnił pocałunek.
- Hej kochanie – przywitał się ze mną Rossiaczek.
- Hej blondyneczko – ten jak to usłyszał to się wyszczerzył. Dobrze wiedział że tylko dla mnie jest blondyneczką i tylko ja go tak nazywam.
- Która godzina?
- Yyyymmmm. …….nooooo…. 7.00. Ale Ross ja się obudziłam dlatego że o 7.00 rano usłyszałam rozmowy i śmiechy z dołu. Czaisz? Lynch’owie i 7 rano.
- No też mi się wydaje to dziwne. Chodź się ubierzemy i to sprawdzimy. Ja założyłam morskie, pastelowe rurki, a białą koszulkę Rossa w rękawach zawinęłam tak żeby były na ramiączka tak jakby a dół związałam w kokardkę. Idealnie było widać napis „I’m sexy”. Ross specjalnie dał mi ta koszulkę.
- No słońce ci powiem, że w kolejnej mojej koszuleczce wyglądasz bombowo! Kolejną możesz sobie wziąć. – powiedział , wyszczerzył się i mnie pocałował.
- Heh, dziękuję. Zeszliśmy na dół i stanęliśmy jak wryci. Tam sobie rodzeństwo Rossa (bez Rika) z Vanką grali w butelkę!
- Siemka gołąbeczki. Uuuuuu…… Lau kolejna koszuleczka Rossa. Idealnie pasuje. – powiedział Rocky, a wszyscy łącznie z nami zaczęli się śmiać.
- No nie? Specjalnie jej taką dałem. Żeby do niej pasowała. Jedną ma z napisem „Music” a drugą z „I’m sexy” więc jest git! – powiedział Ross, ja tylko z niedowierzanie pokręciłam głową i poszłam do kuchni zrobić sobie herbaty.
- Ross chcesz herbatę?- wydarłam się na cały dom
- Tak! – ten także. Szybko uwinęłam się z herbatami i poszłam do salonu. Tam wszyscy siedzieli w kółku łącznie z Rossem. Koło niego było wolne miejsce. Pewnie dla mnie pomyślałam. Podałam Rossowi herbatę i usiadłam koło niego. On złapał mnie za rękę i między moje palce wplótł swoje.
- No to gramy – zapytałam zniecierpliwiona już tą wieczną ciszą. Wszyscy podali odpowiedzi twierdzące. Więc zaczęła się gra.
- Ja kręcę pierwsza. – wydarłam się i wyrwałam Ell’owi butelkę. Zakręciłam i wypadło na wcześniej wspomnianego ludzia.
- Nooo doobrze. – zaczęłam i szyderczo się uśmiechnęłam – Polecisz do kwiaciarni, kupisz róże dla Rydel oblejesz się zimną wodą, wsmarujesz usta masłem a potem ją pocałujesz przez pół minuty!- powiedziałam i zaczęłam się śmiać tak jak wszyscy, oprócz Rydel i Ellingtona. Potem była z tego niezła scenka. Jeszcze na dodatek pstryknęłam im zdjęcie jak się całowali. Oj będzie polewka. Graliśmy dalej. Potem kręcił Ell wypadło na Rylanda. Chłopak kazał mu wyjść do sąsiadki i spytać czy chce się z zabawić. Sąsiadka uznała go oczywiście za małego zboczucha. Potem kręcił Ryland i wypadło na Vanessę. Ta z kolei musiała wypić tajemniczą miksturę. Składała się ona z oleju, pieprzu, 1 łyżeczki soli, grzybów marynowanych, ketchupu, musztardy, chrzanu i ostrej papryczki chili. Ta się po tym zeżygała, no cóż butelka to butelka. Potem kręciła Van wypadło na mnie i kazała mi calusieńki dzień chodzić w koszulce Rossa, która miałam na sobie.Wszędzie! Nawet na miasto miałam w niej wyjść! Potem kręciłam ja wypadło na Rydel. Jej kazałam nosić koszulkę Ellingtona (on mieszkał u Lynch'ów bo jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a rodzinka Lynch uważała go za członka rodziny) przez cały dzień wszędzie. I potem kręciła Rydel, wypadło na Rossa. Kazała biegnąć mu do jubilera, żeby wybrał dla mnie bransoletkę. Ale najśmieszniejsze w tej całej sprawie było to że miał biec w jaskrawej różowej koszulce z Hello Kitty. Była polewka, ale Ross wybrał dla mnie przepiękną srebrną bransoletkę z inicjałami "L&R". Pocałowałam go za to, a w tle dało się usłyszeć głośne "Awwwwwww.......". Potem ostatni już kręcił Ross. Wypadło na mnie. Kazał mi zaśpiewać i zatańczyć makarenę i miałam pójść do sąsiada pożyczyć balsamik do ciałka. Było przy tym polewki trochę. Potem poszliśmy odwiedzić Rikera, a następnie wróciłyśmy do Lynch'ów i tam zostałyśmy na noc razem z Vanką. W ogóle to my na prawdę rozważałyśmy przeprowadzkę do nich. Nawet Stormie nam to zaproponowała. W sumie obie byłyśmy pełnoletnie, więc się zgodziłyśmy. Nasi rodzice tez się zgodzili więc jutro miałyśmy sie przeprowadzać. Ja miałam "mieszkać" razem z Rossem, a Van na razie sama, ponieważ jakby była w pokoju z Rikerem byłoby to niestoswne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz