Łączna liczba wyświetleń

sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 15

Rozdział 15
Dzisiaj znowu obudziłam się w ramionach Rossa. Tym razem o normalnej godzinie. Ale fajnie że są już wakacje. Dzisiaj spałam w czarnej koszulce z białym napisem „R5” pod spodem było różowe logo a pod spodem jeszcze biały napis „Family”. Kolejna koszulką którą dostałam wczoraj od Rossa. Dostałam także 2 łańcuszki. Jeden był srebrny. Były to 2 części srebrnego serduszka, łączone magnesem. Ja miała jedną z napisem „Rau”, a Ross przy kluczach „ra”. Razem wychodziła Raura. Dostałam jeszcze do Rossa taką sama kostkę jak ma każdy członek zespołu. Wyplątałam się z objęć Rossa. Zeszłam po cichu na dół, okazało się że niepotrzebnie. Bo Rocky, Ryland i Riker siedzieli w kuchni przy blacie. Stałam tam i drapałam się po głowie.
- Siemka – przywitałam się
- Hej – odpowiedzieli zgodnie wszyscy.
- Yyy…… Lau mogłabyś się odwrócić – poprosił Riker
-Nooooo, a o co chodzi – myślałam, że Riker był jakimś zbocz uchem, ale potem mi to wyjaśnił.
- Oooo…… kurczę Ross się pośpieszył.
- Ale z czym? – odwróciłam się i zaczęłam sobie robić herbatę , Riker chciał już coś powiedzieć ale mu przeszkodziłam – Ross chcesz herbatę??? – otrzymałam odpowiedź twierdzącą – Teraz możesz mówić.
- No bo my z Rossem, zawarliśmy taką umowę, że jak znajdziemy sobie dziewczyną, ale już będziemy musieli być pewni że to ta jedyna, to musimy jej dać właśnie tą koszulkę, którą masz na sobie i kostkę którą nosi cały zespół – powiedział i Rik i Rocky wyjęli swoje kostki spod bluzek.  
- Fajnie wiedzieć.’
- I ta kostka oznacza, że dołączyłaś na stałe do naszej porąbanej rodzinki. – wyszczerzył się Riker, który to powiedział.
- Też fajnie wiedzieć, aha czyli jestem skazana na małżeństwo z Rossem mam rozumieć? – powiedziałam i zaczęłam się śmiać
- Dokładnie tak .
- No to czad. – wzięłam tacę z jedzeniem dla mnie i Rossa i poszłam na górę – No to pa szwagry! – powiedziałam na odchodne a ich miny były typu o.O, a potem sami zaczęli się śmiać razem ze mną.
- Jaki termin? – krzyknął Rocky.
- Sierpień! – odkrzyknęłam i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej. Weszłam wreszcie do pokoju Rossa, który już się obudził.
- Co tam się tak laliście?
- A nie tylko dowiedziałam się o waszej umowie z Rikerem i ustalaliśmy datę naszego ślubu – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Że co? Jakiś ślub o co chodzi? – zapytał
- Nie ma żadnego ślubu – powiedziałam troszkę zawiedziona.
- Aha – tyle tylko zdążył powiedzieć, zanim zaczęliśmy jeść i znowu gadać.
- No to co słońce dzisiaj się do mnie wprowadzasz? – zapytał mnie Ross
- No takk, a pomożesz mi wszystkie rzeczy poznosić z domu?
- No pewnie! Jeszcze się głupio pytasz. – Riker i Rocky nam pomogą. Dzisiaj moje ubranie składało się z krótki różowych szortów, pożyczonych od Delly, a koszulkę zawinęłam tak jak wtedy.
- Riker, Rocky do mnie! – wydarłam się z pokoju.
- Co chcesz szwagiereczko? – zapytali i się wyszczerzyli, ja tylko wywróciłam oczami i całą trójkę poprowadziłam do mojego domu.

-  A teraz Rik razem z Rockym grzecznie mi spakują do walizek. To tak macie tu 6 walizek myślę że wystarczy. 2 na buty. 1 na biżuterię. 2 na ubrania. – Ci już mieli zwiać, ale złapałam ich w pułapkę – Za to upiekę wam babeczki! – ci wrócili z prędkością światła i zaczęli mnie pakować. Ja z Rossem zabraliśmy się za szpargały które stały w pokoju. Potem wszystko poprzenosiliśmy do pokoju Rossa i razem z nim siedziałam w nocy i jeszcze to wszystko ropakowywaliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz