Rozdział 23
*Oczy Lau*
Dzisiaj w nocy w ogóle nie spałam. Całą noc płakałam i nie mogłam zasnąć. Ross cały czas mnie wspierał, był przy mnie i mnie pocieszał i przytulam. Właśnie za to go kocham. NIe ważne w jakiej sytuacji, o jakiej porze, on mi pomoże i będzie mnie wspierał. Nie będzie mówił "Jak się czujesz?" czy "Będzie dobrze" on mnie po prostu przytuli, pocałuje i od razu robi mi się lepiej. On mi pomaga bezinteresownie.
- Dziękuję. - powiedziałam od dupy strony.
- Ale za co? - zapytał zdezorientowany Ross.
- No za to że zawsze przy mnie jesteś wtedy kiedy cię potrzebuję. - on na to manie tylko mocno przytulił.
- A mooooże... ci pośpiewam? - zapytał z radosną minką.
- Taaaaak! - wydarłam się radośnie i podskoczyłam radośnie na łóżku, Ross się tylko zaśmiał i poszedł do naszej garderoby, a z garderoby do pokoju muzycznego w którym był z 13 gitar, pianino, fortepian i duuużo mikrofonów. Zaczął grać i śpiewać All of me. Popłakałam się przy tym. Jak skończył to odłożył gitarę, a ja go czule pocałowałam. Niestety, tą chwilę przerwał nam dźwięk mojego telefonu. Przyszedł mi sms. Nie chciałam odrywać się od Rossa, więc jeszcze chwilę się całowalismy, a potem ja poszłam po mój telefon komórkowy. Odblokowałam go i to co zobaczyłam w wiadomości totalnie mnie zamurowało. Była to wiadomość od Rydel. Pisało w niej:
"Przepraszam, że Was budzę ale Lau :( Van i Riker są w szpitalu. Mieli wypadek. Przyjeżdżajcie jak najszybciej możecie. Ul. Wall Strret 1356a. Rydel". Tak mnie zamurowało że Iphona upuściłam na łóżko,a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.
- Lau co się stało? - zapytał Ross potrząsając mną. - Co się stało?
- Van. Rik. Szpital. Wypadek. - powiedziałam i nagle ciemność zawitała mi przed oczami. Potem już nic nie czułam, nie widziałam i nie słyszałam.
---------------------------------------------
Taki prosty, ale mi się podoba :)
#Rossiaczkowa
sobota, 29 sierpnia 2015
WItajcie!
Hejka misie! :* Rozdział pojawi się zaraz i uwaga!!! Proszę o głosowanie na ankietach, ponieważ to zależy od dalszego rozwoju bloga i mojego opowiadania :))))
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
czwartek, 27 sierpnia 2015
Smuteczem
Niestety dzisiaj nie pojawi się rozdział ale jutro sie pojawi albo do 13.00 albo ok. 19.00 lub 20.00
Przepraszam :( :`(
#Rossiaczkowa
Przepraszam :( :`(
#Rossiaczkowa
Podziękowania :)
Dziękuję bardzo moim kochanym miśkom Louise Noir i Natalii Czubie za komentarze :* Kocham was dziewczyny! :***** ♥ Kilka ogłoszeń :)
●zepsuł mi się laptopik więc rozdziały będę pisała na telefonie lub na tablecie w miarę możliwości
•od 31.08 do 7.09 nie będzie żadnego rozdziału bo wyjeżdżam :(
● proszę o komentowanie moich rozdziałów
● zachęcam do dołączania do grona obserwatorów :)))
● zamierzam stworzyć ankietę i gorąco proszę o głosowanie :))
Dziękuję za uwagę i do napisania dzisiaj wkrótce ankieta i rozdział :)))
#Rossiaczkowa
●zepsuł mi się laptopik więc rozdziały będę pisała na telefonie lub na tablecie w miarę możliwości
•od 31.08 do 7.09 nie będzie żadnego rozdziału bo wyjeżdżam :(
● proszę o komentowanie moich rozdziałów
● zachęcam do dołączania do grona obserwatorów :)))
● zamierzam stworzyć ankietę i gorąco proszę o głosowanie :))
Dziękuję za uwagę i do napisania dzisiaj wkrótce ankieta i rozdział :)))
#Rossiaczkowa
wtorek, 25 sierpnia 2015
Rozdział 22
Z dedykacją dla Louise Noir i Natalii Czuby, które komentują moje rozdziały, DZIĘKUJĘ!!! :)))
Rozdział 22
... gdy nagle, zadzwonił dzwonek do drzwi. Udając naburmuszoną podeszłam do drzwi i się uśmiechnęłam bo przed drzwiami stali Riker i Vanessa. Ale potem i wyszeptałam:
- Ja będę trochę chodzić taka troszkę obrażona. Ponabijam się z Rossa. - i w tym momencie Ross zszedł na dół.Ja szybko ulotniłam się do salonu. Zapraszając przy tym Van i Rika. Niestety nie trzymali się już za ręce.
- Yyymm.. Van dlaczego nie trzymacie się już za ręce? - zapytałam jak zawsze ciekawska.
- No bo.... my.... już nie jesteśmy razem.
- Dlaczego!? - aż wstałam ze zdenerwowania.
- No bo... ja kogoś poznałam. - zaprosiłam go tutaj. - wydukała.
- Chyba sobie ze mnie żartujesz!? - krzyknęłam i właśnie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam, aby otworzyć. Przed drzwiami zobaczyłam bardzo nieciekawy i nieprzyjemny widok.
- Taylor!? CO ty tu robisz?
- No... ja jestem tym chłopakiem Van. - powiedział z uśmiechem nic dobrego nie wróżącym.
- Wypierdzielaj z tego domu! - wydarłam się,a on zaczął posłusznie odchodzić.
- Lau jak możesz!? To mój chłopak!Co ty do niego masz!? - krzyknęła do mnie Vanessa. Mi już łzy leciały ciurkiem.
- To do niego mam, że kiedyś m-mnie..... m-nie zgwałcił - krzyknęłam do siostry i popędziłam na górę do sypialni. Szybko zamknęłam ją na klucz. Teraz słyszałam kłótnie z dołu.
KŁÓTNIA
V: Ty o tym wiedziałeś!?
Ross: No tak i właśnie idę ją pocieszyć i ją wesprzeć, a nie się wykłócać.
V: Nie moja wina, że akurat zakochałąm się w tym chłopaku.
Ross: Nie no w ogóle!. - postanowiłam wreszcie tam zejść i zapobiec kłótnią. Ubrałam się w luźny t-shirt i szorty i zapłakana zeszłam na dół.
- Wyjdź Van. - powiedziałam - wyjdź - nadal się nie ruszała - Wyjdź! - krzyknęłam i wtedy dopiero wyszła. Po tym wszystkim wtuliłam się mocno w Rossa. Riker tez wyszedł pod pretekstem że nie chce nam przeszkadzać, więc zostaliśmy sami. Czyli wyszło tak, że Ross i ja jesteśmy pokłóceni z Vanessą, Taylor powrócił i nie ma Rikessy.
---------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba #Rossiaczkowa
PS Następny może dzisiaj albo jutro, ale nic nie obiecuje ;) :D :*
I na koniec taki mały szantażyk :D
4 komentarze = NEXT
Rozdział 22
... gdy nagle, zadzwonił dzwonek do drzwi. Udając naburmuszoną podeszłam do drzwi i się uśmiechnęłam bo przed drzwiami stali Riker i Vanessa. Ale potem i wyszeptałam:
- Ja będę trochę chodzić taka troszkę obrażona. Ponabijam się z Rossa. - i w tym momencie Ross zszedł na dół.Ja szybko ulotniłam się do salonu. Zapraszając przy tym Van i Rika. Niestety nie trzymali się już za ręce.
- Yyymm.. Van dlaczego nie trzymacie się już za ręce? - zapytałam jak zawsze ciekawska.
- No bo.... my.... już nie jesteśmy razem.
- Dlaczego!? - aż wstałam ze zdenerwowania.
- No bo... ja kogoś poznałam. - zaprosiłam go tutaj. - wydukała.
- Chyba sobie ze mnie żartujesz!? - krzyknęłam i właśnie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam, aby otworzyć. Przed drzwiami zobaczyłam bardzo nieciekawy i nieprzyjemny widok.
- Taylor!? CO ty tu robisz?
- No... ja jestem tym chłopakiem Van. - powiedział z uśmiechem nic dobrego nie wróżącym.
- Wypierdzielaj z tego domu! - wydarłam się,a on zaczął posłusznie odchodzić.
- Lau jak możesz!? To mój chłopak!Co ty do niego masz!? - krzyknęła do mnie Vanessa. Mi już łzy leciały ciurkiem.
- To do niego mam, że kiedyś m-mnie..... m-nie zgwałcił - krzyknęłam do siostry i popędziłam na górę do sypialni. Szybko zamknęłam ją na klucz. Teraz słyszałam kłótnie z dołu.
KŁÓTNIA
V: Ty o tym wiedziałeś!?
Ross: No tak i właśnie idę ją pocieszyć i ją wesprzeć, a nie się wykłócać.
V: Nie moja wina, że akurat zakochałąm się w tym chłopaku.
Ross: Nie no w ogóle!. - postanowiłam wreszcie tam zejść i zapobiec kłótnią. Ubrałam się w luźny t-shirt i szorty i zapłakana zeszłam na dół.
- Wyjdź Van. - powiedziałam - wyjdź - nadal się nie ruszała - Wyjdź! - krzyknęłam i wtedy dopiero wyszła. Po tym wszystkim wtuliłam się mocno w Rossa. Riker tez wyszedł pod pretekstem że nie chce nam przeszkadzać, więc zostaliśmy sami. Czyli wyszło tak, że Ross i ja jesteśmy pokłóceni z Vanessą, Taylor powrócił i nie ma Rikessy.
---------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba #Rossiaczkowa
PS Następny może dzisiaj albo jutro, ale nic nie obiecuje ;) :D :*
I na koniec taki mały szantażyk :D
4 komentarze = NEXT
czwartek, 20 sierpnia 2015
Rozdział 21
Z dedykacją dla Louise Noir za dołączenie do grona obserwatorów :))) Bardzo dziękuję! Proszę komentujcie!! :*
Rozdział 21
Z transu wybudziło nas głośne trzaskanie drzwiami. Pewnie to ten ktoś z kim rozmawiał Ross. Ja siedziałam na łóżko, łokieć oparłam o kolano, a twarz oparłam o dłoń. Nagle do naszej sypialni wparowała Rydel. Mogłam się domyślić, że to ona jest tym ktośkiem.
- Co tam kochana. Co cię tu sprowadza? - zapytałam z uśmiechem.
- No jak to co!? Przeciez jesteście pokłóceni i trzeba Wam jakoś pomóc, chyba nie? - zapytała.
- Nic nie trzeba, wszystko jest w jak najlepszym porządku. - powiedziałam zdziwiona, a Rydel i Ross popatrzyli na mnie ze zdezorientowaniem.
- Że co? - zapytali obaj.
- Że jajco. - dobry humor mi się udzielał - A teraz Rydel przepraszam że cię wyganiam, ale mamy kilka spraw do omówienia z Rossem.
- Nie no ja wszystko rozumiem. - powiedziała nadal zdziwiona.
- Co to ma znaczyć Laura? Że, że.... że ty mi wybaczyłaś? - spytał zdziwiony, zdezorientowany, szczęśliwy i za razem radosny Ross.
- Właściwie... - powiedziałam ze łzami w oczach - Właściwie... nie miałam Ci czego wybaczać. - i tutaj już się rozpłakałam na całego. - No bo Ross, popatrz. Związek przede wszystkim opiera się na zaufaniu. A ja po prostu to zawaliłam. Widzę Cię z jakąś laską całującego się, ale ją odpycha... - tutaj już nie dokończyłam bo Ross przerwał mi pocałunkiem. Potem robiliśmy to z większą zachłannością. Robiliśmy to co raz odważniej... a potem już chyba wiecie co się stało.
NASTĘPNEGO DNIA RANO
*Oczami Rossa*
Dzisiaj obudziłem się w wyśmienitym humorze. Szybko polazłem do kuchni i zrobiłem śniadanie - naleśniki. Wyglądały przepysznie. Z czekoladą i owocami. Szybko nalałem soku pomarańczowego. Wszedłem do naszej sypialni i tacę położyłem na stoliczku. Sam glebnąłem się tak na łóżko, że Lau aż podskoczyła na łóżku. Ja się tylko zacząłem śmiać.
*Oczami Laury*
Niestety. Zostałam obudzona. ALE DRASTYCZNIE! Myślałam ze Ross zrobi to delikatniej... Postanowiłam, że go trochę powkurzam i się z nim podroczę, gdy nagle...
CDN.
---------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba ;) #Rossiaczkowa
5 komentarzy = next :*
Rozdział 21
Z transu wybudziło nas głośne trzaskanie drzwiami. Pewnie to ten ktoś z kim rozmawiał Ross. Ja siedziałam na łóżko, łokieć oparłam o kolano, a twarz oparłam o dłoń. Nagle do naszej sypialni wparowała Rydel. Mogłam się domyślić, że to ona jest tym ktośkiem.
- Co tam kochana. Co cię tu sprowadza? - zapytałam z uśmiechem.
- No jak to co!? Przeciez jesteście pokłóceni i trzeba Wam jakoś pomóc, chyba nie? - zapytała.
- Nic nie trzeba, wszystko jest w jak najlepszym porządku. - powiedziałam zdziwiona, a Rydel i Ross popatrzyli na mnie ze zdezorientowaniem.
- Że co? - zapytali obaj.
- Że jajco. - dobry humor mi się udzielał - A teraz Rydel przepraszam że cię wyganiam, ale mamy kilka spraw do omówienia z Rossem.
- Nie no ja wszystko rozumiem. - powiedziała nadal zdziwiona.
- Co to ma znaczyć Laura? Że, że.... że ty mi wybaczyłaś? - spytał zdziwiony, zdezorientowany, szczęśliwy i za razem radosny Ross.
- Właściwie... - powiedziałam ze łzami w oczach - Właściwie... nie miałam Ci czego wybaczać. - i tutaj już się rozpłakałam na całego. - No bo Ross, popatrz. Związek przede wszystkim opiera się na zaufaniu. A ja po prostu to zawaliłam. Widzę Cię z jakąś laską całującego się, ale ją odpycha... - tutaj już nie dokończyłam bo Ross przerwał mi pocałunkiem. Potem robiliśmy to z większą zachłannością. Robiliśmy to co raz odważniej... a potem już chyba wiecie co się stało.
NASTĘPNEGO DNIA RANO
*Oczami Rossa*
Dzisiaj obudziłem się w wyśmienitym humorze. Szybko polazłem do kuchni i zrobiłem śniadanie - naleśniki. Wyglądały przepysznie. Z czekoladą i owocami. Szybko nalałem soku pomarańczowego. Wszedłem do naszej sypialni i tacę położyłem na stoliczku. Sam glebnąłem się tak na łóżko, że Lau aż podskoczyła na łóżku. Ja się tylko zacząłem śmiać.
*Oczami Laury*
Niestety. Zostałam obudzona. ALE DRASTYCZNIE! Myślałam ze Ross zrobi to delikatniej... Postanowiłam, że go trochę powkurzam i się z nim podroczę, gdy nagle...
CDN.
---------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba ;) #Rossiaczkowa
5 komentarzy = next :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
