Łączna liczba wyświetleń

środa, 20 stycznia 2016

Rozdział 41

Rozdział 41
*Oczami Lau*
My z Rossem od razu zajęliśmy najwygodniejszą kanapę - kanapę dla dwojga. Wszyscy zasiedli na swoich miejscach z jakąś przekąską i ruszyliśmy. Czekało nas 7 godzin drogi... Po 10 minutach gadania i jazdy. Usłyszeliśmy trzask drzwi. Wszyscy się wystraszyliśmy oprócz Rikera. Ten se siedział spokojnie, jak gdyby nigdy nic. Nagle z łazienki wyszła Vanessa!
- Co ona tu robi!? - podniosłam się z siadu i wydarłam na Rikera.
- No, no siostra, ale żeś się odwaliła.- powiedziała z podziwem Vanessa. Myślałam, że nie wiem co jej zrobię...
- Spokojnie mała.- powiedział Ross przytulając mnie od tyłu. Ja wzięłam głęboki wdech i się odstresowałam.
- Boże jak on na nią działa. - szepnęła pełna podziwu Vanka z Ryd.
- Dopiero teraz to odkryłyście? - zapytał z politowaniem Riker.
- Ymm... wiecie, że my tu jesteśmy prawda? - zapytałam.
- No taaak.
- Dobra, a teraz m uzasadnij dlaczego Vanessa się tutaj znajduję. - powiedziałam spokojnie do Rika, popijając wodę, ponieważ jakoś mi się tak słabo zrobiło.
- No bo Vaaan... jest.... ymmm..... n-no... m-moją dziewczyną. - i po tym co powiedział wyplułam całą wodę, którą miałam w buzi prosto na jego koszulę. Like!
- Yymmm... no dzięki Lau...- zaczął kiwac głową Riker. Ja z Vanessą zaczęłyśmy się śmiać strasznie głośno, zwijając się ze śmiechu i trzymając za brzuch. Nagle autobus gwałtownie zahamował, a my poleciałyśmy do tyłu. Szczęście, że chłopaki stali za nami to nas złapali. Mi się zrobiło strasznie niedobrze. Szybko wyrwałam się z objęć Rossa i popędziłam do łazienki. Jak już załatwiłam swoją niecodzienną potrzebę oparłam się o ścianę, trzymając za brzuch. Ściana była zimna i było mi przyjemnie chłodno. Po jakichś 5 minutach postanowiłam wstać. Umyłam buzię i zęby. Gdy wstałam, ledwo co trzymałam się na nogach. Zupełnie nie wiem, dlaczego tak się stało. Przecież ja żadnej choroby lokomocyjnej nie mam. Gdy wyszłam z łazienki podtrzymują się ściany, wszyscy jak mnie zobaczyli to wyłupili oczy...
- Boże Lau co ci się stało?- zapytał Ross, z przerażeniem w oczach podchodząc do mnie i doprowadzając mnie do kanapy.
- S-sama n-nie w-wiem. - wyszeptałam, ciągle ściskając się za brzuch. Ale nagle coś do mnie dotarło... Jeżeli Vanka jest dziewczyną Rikera, to...
- Van...- wyszeptałam, a siostra szybko zjawiła się obok mnie. - No bo jak ty jesteś z Rikerem to co z... - tu nie dokończyłam, bo Van mi przerwała.
- Zerwaliśmy. B-bo o-n chciał mnie w-w...- zaczęła ze łzami w oczach.
- Nie kończ. - szybko jej przerwałam. - Zgoda? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- Zgoda... - przytulasek obowiązkowy.... :)
---------------------------------------------
Skończyyłam! Proszę! :* No to do napisania! :*
#Rossiaczkowa

sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 40

Rozdział 40
*Oczami Lau*
Za drzwiami stała rodzinka Lynch, ze swoimi pakunkami. Yyy??? Aaaa no taaaaa. To przecież przed nasz dom ma podjechać autobusik. Zapomniaaałaaam. 
- Rosssss! Złaź z walizkami - wydarłam się z holu.
- No już idę, idę... - wydarł się do mnie. Rodzinka tylko popatrzyła się na mnie dziwnie.
- No co? - zapytałam zdezorientowana.
- Nic, nic. - odpowiedzieli chórkiem, a ja zmrużyłam oczy.
- ...tylko nie wiem czy wiesz, ale za pół godziny jest autko, a ty jesteś nie ubrana. - zaczął się śmiać Ross, przytulający mnie od tyłu.
- Cholera jasna! - wrzasnęłam i pobiegłam do sypialni. Z dołu było tylko słychać śmiech. Ja wybrałam z szafy to:

( do torebki doczepiłam pasek) i pobiegłam do łazienki. Wzięłam 5 minutowy prysznic. Potem wytarłam się dokładnie i włożyłam sukienkę oraz buty. Make up zrobiłam też w 5 minut, oto efekt końcowy:
Wybrałam taki, ponieważ uważałam, że pasował mi do butów.  Nad fryzurą poświęciłam dokładnie 7 minut. Jeszcze tylko malinowy błyszczyk......... i gotowe! Gdy wyszłam z łazienki, chwyciłam moją torebkę. Wpakowałam do niej: gumę do żucia, perfumy, tusz do rzęs z błyszczykiem, telefon, słuchawki i portfel. Torebkę założyłam na ramię i szybko zbiegłam po schodach do salonu. Gdy zatrzymałam się po chwili, zobaczyłam całą rodzinkę wraz z Rossem wpatrzoną we mnie, z szeroko otwartą buzią. 
- Wow! - powiedzieli znowu chórkiem.
- Co? - zapytałam naprawdę zdezorientowana.
- Ślicznie wyglądasz.- powiedział Ross podchodząc do mnie z uśmiechem i mnie całując, ja złapałam go za kark jedną ręką, a drugą położyłam na torsie, on złapał mnie w talii. 
- Awwww....- powiedziało rodzeństwo. Oboje uśmiechnęliśmy sie przez pocałunek. Niestety, przerwał nam tą sielankę trąbiący autobus. Urgh! Dlaczego w takim momencie!? Ale zaraz pomyślałam sobie, że jedzie dłuuugo, więc będę miała Rossa tylko dla siebie. Jak chłopaki zapakowali walizki, wszyscy wsiedliśmy do autobusu, było tam ślicznie! Panowały tam kolory beż, biały, brązowy, kawowy... My z Rossem od razu zajęliśmy kanape dla dwojga...
---------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba. Jeszcze może dzisiaj napiszę 41 :D
#Rossiaczkowa

niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 39

Rozdział 39
*Oczami Lau*
W salonie było istne pobojowisko... No to uwaga, werbel proszę! Rydel spała  na wielkiej i wysokiej komodzie stojącej w salonie, Rocky był przewieszony prze stół (ręce i nogi mu bezwładnie wisiały)z jedną ręką w chipsach, a buzi w kawałku ciasta, Ellington spał sobie na żyrandolu (WHAT!?), Vanka była przyklejona do ściany!? W ogóle to przecież ona nie chciała byc na tej imprezie i... PRZYKLEJONA DO ŚCIANY!? O!!! A teraz hit! Nie wiemy gdzie jest Riker. No to przeszukaliśmy cały dom i nie ma! Została tylko łazienka. No to przeżyliśmy szok. Uwaga, uwaga! Riker spał sobie z głową w kiblu, a nogi miał w wannie. 
- Boże czy ty to widzisz? - zapytałam z przerażeniem w oczach i w głosie.
- I nie grzmisz? - zapytał Ross tak samo.
- No trudno, trzeba ich jakoś obudzić, nie? Przecież dzisiaj wyjeżdżamy na tą 3 miesięczną trasę koncertową.
- Nooo... a ja mam taką propozycję spakujmy się najpierw, a potem ich obudźmy jest dopiero 8.30. Luuuuzik. - powiedział Ross
- No ok, aleee jest warunek. Ty pakujesz mnie, a ja ciebie. - uśmiechnęłam się pogodnie - No bo każdy zapakuje to co mu się podoba z ubrań najbardziej drugiej osoby.
- Ok. - powiedział szybko, przewiesił sobie mnie przez ramię i pobiegł do sypialni. Po chwili wyjęliśmy dwie walizki z logo R5. Moją różową z okrągłą czarną naklejką z różowym logo, poobklejaną róznymi słodkimi zdjęciami, a Rossa czarną z różową okrągłą naklejką z czarnym logo R5. Tylko ja i Rydel miałyśmy różowe. Vanka niestety takiej nie miała, ponieważ nie była członkiem rodziny Lynch. Bez obrazy! Nie chodzi z Rikerem więc...
Ja spakowałam Rossowi kilka bluzek na ramiączka, podkoszulek z krótkim, bluz, 2 marynarki, kilka par spodni, wybrałam mu prawie same różowe bokserki i wpakowałam jeszcze jego okulary przeciwsłoneczne i najładniejsze perfumy. Był zadowolony z mojej pracy. Ja spojrzałam na jego dzieło. Kilka sukienek, bluzeczek z krótkim, na ramiączka, kilka nawet z długim, jego ulubione moje bluzy, spodnie, bieliznę, kilka marynarek, zobaczyłam też kilka par szpilek, biżuterię, kosmetyki i perfumy. Boże my wiemy o sobie wszystko!!! Zadowoleni skończyliśmy pracę i zapięliśmy walizki. Postanowiliśmy obudzić towarzystwo. Dlatego udaliśmy się do naszej sali prób i ja wzięłam talerze, a Ross trąbkę. I tak się zaczęło...
Wszyscy pospadali ze swoich miejsc "spania". I oczywiście najlepsze zjawisko... ICH BEZCENNE MINY! :D Jak już się na nas powkurzali, to daliśmy im tabletki na kaca, a sami zaczęliśmy robić śniadanko dla brygadki. Za niecałe 4 godziny miał przyjechać autobus R5. Jak wszyscy to usłyszeli i zwiali nam z domu się pakować. My uznaliśmy, że to jeszcze lepiej bo nie musimy po nich sprzątać bo wszystko posprzątali i nie musimy im robić śniadanie. My na spokojnie bez stresu zjedliśmy przepyszną jajecznicę ze szczypiorkiem, a do tego herbatę. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Gdy zaczęliśmy oglądać zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja niechętnie wstałam i poszłam otworzyć...
--------------------------------------------