Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 39

Rozdział 39
*Oczami Lau*
W salonie było istne pobojowisko... No to uwaga, werbel proszę! Rydel spała  na wielkiej i wysokiej komodzie stojącej w salonie, Rocky był przewieszony prze stół (ręce i nogi mu bezwładnie wisiały)z jedną ręką w chipsach, a buzi w kawałku ciasta, Ellington spał sobie na żyrandolu (WHAT!?), Vanka była przyklejona do ściany!? W ogóle to przecież ona nie chciała byc na tej imprezie i... PRZYKLEJONA DO ŚCIANY!? O!!! A teraz hit! Nie wiemy gdzie jest Riker. No to przeszukaliśmy cały dom i nie ma! Została tylko łazienka. No to przeżyliśmy szok. Uwaga, uwaga! Riker spał sobie z głową w kiblu, a nogi miał w wannie. 
- Boże czy ty to widzisz? - zapytałam z przerażeniem w oczach i w głosie.
- I nie grzmisz? - zapytał Ross tak samo.
- No trudno, trzeba ich jakoś obudzić, nie? Przecież dzisiaj wyjeżdżamy na tą 3 miesięczną trasę koncertową.
- Nooo... a ja mam taką propozycję spakujmy się najpierw, a potem ich obudźmy jest dopiero 8.30. Luuuuzik. - powiedział Ross
- No ok, aleee jest warunek. Ty pakujesz mnie, a ja ciebie. - uśmiechnęłam się pogodnie - No bo każdy zapakuje to co mu się podoba z ubrań najbardziej drugiej osoby.
- Ok. - powiedział szybko, przewiesił sobie mnie przez ramię i pobiegł do sypialni. Po chwili wyjęliśmy dwie walizki z logo R5. Moją różową z okrągłą czarną naklejką z różowym logo, poobklejaną róznymi słodkimi zdjęciami, a Rossa czarną z różową okrągłą naklejką z czarnym logo R5. Tylko ja i Rydel miałyśmy różowe. Vanka niestety takiej nie miała, ponieważ nie była członkiem rodziny Lynch. Bez obrazy! Nie chodzi z Rikerem więc...
Ja spakowałam Rossowi kilka bluzek na ramiączka, podkoszulek z krótkim, bluz, 2 marynarki, kilka par spodni, wybrałam mu prawie same różowe bokserki i wpakowałam jeszcze jego okulary przeciwsłoneczne i najładniejsze perfumy. Był zadowolony z mojej pracy. Ja spojrzałam na jego dzieło. Kilka sukienek, bluzeczek z krótkim, na ramiączka, kilka nawet z długim, jego ulubione moje bluzy, spodnie, bieliznę, kilka marynarek, zobaczyłam też kilka par szpilek, biżuterię, kosmetyki i perfumy. Boże my wiemy o sobie wszystko!!! Zadowoleni skończyliśmy pracę i zapięliśmy walizki. Postanowiliśmy obudzić towarzystwo. Dlatego udaliśmy się do naszej sali prób i ja wzięłam talerze, a Ross trąbkę. I tak się zaczęło...
Wszyscy pospadali ze swoich miejsc "spania". I oczywiście najlepsze zjawisko... ICH BEZCENNE MINY! :D Jak już się na nas powkurzali, to daliśmy im tabletki na kaca, a sami zaczęliśmy robić śniadanko dla brygadki. Za niecałe 4 godziny miał przyjechać autobus R5. Jak wszyscy to usłyszeli i zwiali nam z domu się pakować. My uznaliśmy, że to jeszcze lepiej bo nie musimy po nich sprzątać bo wszystko posprzątali i nie musimy im robić śniadanie. My na spokojnie bez stresu zjedliśmy przepyszną jajecznicę ze szczypiorkiem, a do tego herbatę. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Gdy zaczęliśmy oglądać zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja niechętnie wstałam i poszłam otworzyć...
--------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz