Rozdział 38
*Oczami Lau*
A potem zajęliśmy się sobą... Jak ja jeszcze wstawiałam zdobyte zdjęcia na twittera, Ross do mnie podszedł i zaczął całować z bardzo dużą czułością i oddaniem. Dobrze wiedziałam o co mu chodziło, sama tego chciałam. Ja przylgnęłam do ściany, a on naparł na mnie. Nasze pożądanie wciąż rosło. Naprawdę tego chcieliśmy. Ross zaczął iść ze mną w stronę łóżka. Potem role się odwróciły i ja pchnęłam go na pościel. Zaraz potem moja górna część ubrania (czytaj: bluzka) znalazła się na podłodze. To samo stało się z koszulką mojego narzeczonego. Marynarkę zdjął wcześniej. Przed chwilą Ross znowu przewrócił mnie na plecy i on był nade mną. Kolejna część mojego ubioru była na podłodze razem z jego
(czytaj: spodnie). I nagle Ross się zatrzymał, gdy miał już zdejmować mój biustonosz.
- Co jest? - zapytałam, nie ukrywając zdziwienia.
- C-czy ty napewno tego chcesz? - zapytał z niepewnością.
- Ross... Co to za pytanie? Pewnie, że chcę.- uśmiechnęłam się do niego. On szybko to odwzajemnił i przeszedł do wcześniej wykonywanego zadania. Po 2 minutach biustonosz leżał obok łóżka. Tym razem pierwsza zadziałałam ja i zdjęłam jego bokserki <różowe xD>, a on moje gatki. Potem chyba już wiecie co się działo... Może trwało to 2 godziny, może 3. Nie wiem było tak cudownie, że straciłam poczucie czasu.
*Rano*
Rano obudziłam się w wyśmienitym humorze. Po pierwsze przypomniałam sobie wczorajszą noc, a po drugie zobaczyłam przed moją twarzą uśmiechniętą twarz mojego wybranka.
- Witam, królewnę. - powiedział
- Witam królewicza - powiedziałam ze śmiechem. Jeszcze mocniej się do niego przysunęłam i przytuliłam.
- Jak po wczoraj - wyszeptał mi do ucha, całując włosy.
- Wspaniale, dziękuję - wyszeptałam, wtulając się w jego tors.
- Nie masz za co. - i tutaj wyczułam, że się uśmiecha. Odsunęłam się lekko od niego, ale byłam naddal bardzo blisko Rossa. Niespodziewanie tak po prostu go pocałowałam. No chyba mogę nie??? Gdy skończyliśmy uśmiechnęliśmy się do siebie.
- A może tak selfie na fejsbunia? - zapytał Ross sięgając po swojego iPhona i poruszając brwiami. Ja tylko głowę schowałam w poduszkę, śmiejąc się.
- Ale ja jestem bez make-upu. - protestowałam, ale nie dała rady. Ross walnął nam chyba ze 20 zdjęć z czego chyba połowe wstawił na fejsbunia. Potem postanowiliśmy się czymś okryć i zejść na dół. Ja założyłam jakąś koszulkę Rossa, a on same bokserki. Tym razem czarne. Przyznam wyglądał w nich seksownie. Jeszcze jak przeczesał włosy... Mrrr....Ja się tak rozmarzyłam, że nie zauważyłam, że Ross wziął mnie na ręce i zbiegał po schodach. Odruchowo krzyknęłam, a on szybko zatkał mi buźkę. Potem w 10 minut przygotował śniadanie i zwialiśmy na górę, śmiejąc się w niebogłosy...
---------------------------------------------
Wreszcie napisany! :D Mam nadzieję, że się podoba... :)
#Rossiaczkowa
Macie tutaj Raurę <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz