NOTECZKA! PROSZĘ O PRZECZYTANIE!
Jest i rozdział! Przepraszam, że tak długo go nie było, ale obowiązki... Za to macie dłuuugi rozdzialik i od razu mówię, że nie wiem kiedy dodam następny bo mam zrąbaną klawiaturkę i piszę teraz na siostry, anie wiem czy wgl kiedys mi da xD Ogólnie to też przez te dni nie miałam weny, ale w końcu wpadłam na kilka pomysłów ;) I jest rozdział! Mam nadzieję, że sie podoba i przypominam o ankiecie na blogu, zakładce WASZE BLOGI i PYTANKA :D Bardzo tez proszę o komentowanie moich postów bo jak to sie mówi...
KOMENTUJESZ= MOTYWUJESZ! :D I to prawda! No to do jak najszybszego napisania :*
#Rossiaczkowa
Rozdział 44
*Oczami Lau*
Gdy wychodziłam z łazienki, dla świętego spokoju, dotknęłam rękoma swoich włosów i z przodu i z tyłu. Wszystko na swoim miejscu, to idziemy! Gdy wyszłam zobaczyłam codzienny widok. No może nie za bardzo... No bo chłopaki (Ell, Ross, Riker i Rocky latali po całym autobusie i nie wiedzieli co ze sobą zrboić, no bo przeciez albo nie wiedzieli gdzie są ich ubrania, albo nie umieli czego uprasować. Gdy wyszłam zamarli. Wyglądali śmiesznie, oczy jak 5 złoty, buzie w kształcie litery "o"
- WoW! - krzyknęli w czwórkę.
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Ślicznie wyglądasz. - oni się synchronizują!? o.O
- Dziękuję - i tutaj właśnie w tym momencie spłonęłam rumieńcem...
- Ołłł.... a gdzie Vanka i Rydel? - zapytałam chłopaków.
- Vanka poszła na spacer. - odpowiedzał cos Riker, który latał w bokserkach i koszulce. Szukał swoich czarnych rurek...
- A Delly gdzieś wywiało nie wiemy gdzie. - powiedział Ellington w pełni ubrany. No może w pełni... Szukał swojej zielonej koszulki.
- Dobra stop! - wydarłam się, a oni spojrzeli się na mnie zdziwieni. - siadać na kanapę, a ja przygotuję wam stroje ok? - zapytałam, szczerze to z nadzieja w oczach.
- Kocham Cię - powiedzieli ZNOWU chórkiem i rzucili się na mnie i to dosłownie.
- No ok, ok. Ale koniec tych czułości.- powiedziała i na całe szczęście podziałało. Najpierw Ross. - pomyślałam. Pogrzebałam w jego walizce i wybrałam mu zwykłą koszulkę na ramiączka, żeby było mu wygodnie i czarne rurki. -
- Proszę. - powiedziałam podając mu zestawik.
- Ale czaaad. To moje ulubione rzeczy na koncerty. - powiedział mocno mnie przytulając i całując w policzek. Ja się uśmiechnęłam.
- Wieeem. - No dobra. Teraz Riker. Jemu wybrałam taką koszulke + spodnie (bez kurtki).
- Proszę. - powiedziałam podając następnemu. - Moje ulubione rzeczy na koncert.- dosłownie oczka mu się zaświeciły. Po oglądaniu mocno mnie przytulił. I tak też było z dwoma pozostałymi. Tylko, że dla Rocky'ego wybrałam to i do tego czarne rurki. Jak każdy zresztą..., a Ell dostał taki zestaw. Każdy był zadowolony, więc był ok. Usiedliśmy i postanowiliśmy jeszcze poczekać na Delly, bo Vanka juz przyszła i przebrała się w prostą asymetryczną czerwoną sukienkę , a dodała do tego czarne szpile. Po 5 minutach od przyjścia Vanki, dostałam smsa od....... O! Delly! Ciekawe co napisała. Po chwili już zaczęłam czytać wiadomość, brzmiała tak:
"Hej Lau. Przepraszam, za moje ranne wyjście, ale miałam coś ważnego do załatwienia. Na razie nie mogę ci powiedzieć co się stało, ale obiecuję, że niedługo się dowiesz. I to ty będziesz jako pierwsza. Chciałam was jeszcze tylko poinformować, że na koncert dojadę sama. Do zpbaczenia :*"
- Hej! Delly na koncert dojedzie sama, ta mi napisała w smsie.
- No ok. To zbieramy sie już.- powiedział Ross. Wszyscy zgodnie wsiedli do busa i pojechali na koncert. Na występie było super! R5 dało czadu. Jeszcze dodatkowo na koniec koncertu Ross i Riker zaprosili mnie i Vanke na scenę i razem w czwórkę zaśpiewaliśmy All of me, a potem z całym R5 Pass me by. Ich fanki wrzeszczały, piszczały, skakały i co tam jeszcze. Jak zakończyli koncert, wzięłam Delly na bok. Musiałam się dowiedzieć, o co chodziło z tą "tajemnicą".
- Delly, tłumacz się w trybie now! - powiedziałam wkurzona.
- No, ale ja nie mogę...- powiedziała smutna. - To miała być niespodzianka, dla wszystkich.
- Mam to gdzieś. Tłumacz się. - powtórzyłam.
- No bo... jaaaaa... m-mam c-chłopaka. - powiedziała szeptem. Ja momentalnie rozszerzyłam źrenice.
- Że what!? - wydarłam się.
- Cicho. - przyłożyła mi palec do ust. - Nikt jak na razie nie może się o tym dowiedzieć.
- No, ale jak to się stało? - zapytałam ciekawa.
- Dzisiaj rano, obudziłam się najwcześniej z całego towarzystwa i leżałam pół godziny cały czas rozmyślając. Potem postanowiłam pójść do łazienki, ale znowu się zamyśliłam i stałam przed drzwiami jak głupia i wtedy poczułam kogoś dotyk. Myślała, że to Ell, ale jak się odwróciłam zobaczyłam Jamesa. - i tutaj już chciała mówic dalej, ale ja jej przerwałam
- Kogo, przepraszam!? - wydarłam się, a ona znowu mnie uciszyła.
- Wiem co sobie myślisz, ale potem wyrwał mnie na spacer po pół godzinie namawiania i wszystko wytłumaczył. Zachowywał się tak wobec mnie dlatego, że jego rodzice zmarli na raka, oboje. A on zaczął ćpać i przez to się taki zrobił, ale zmienił się. - powiedziała szybko Delly, widząc moja naburmuszoną i wkurzoną minę.
- Ja tam nie mam zaufania do tego gościa, ale rób co chcesz. Ale czekaj, czekaj...- powiedziałam mrużąc oczy. Nagle cos zrozumiałam -Dlaczego z nim jesteś tak naprawdę dlaczego. No bo od 2 lat mi mówisz ja to ty się bardzo zakochałas w Ellu. - powiedziałam.
- Nooooooo..........przecież ja kocham Jamesa. - powiedziała piskliwie.
- Szczerze - syknęłam.
- No bo... - spuściła głowę. - Chodziło o to żeby zapomniec o Ellingtonie, on napewno nie czuje tego samego co ja, więc jakoś chce uciec od tego uczucia, ale jakos na razie mi się to nie udaję. - powiedziała ze łzami w oczach. Ocho! Laura wkracza do akcji...
- Ale pamiętaj, że nie tylko ty mi się zwierzasz... - powiedziałam tajemniczo
- Czyyli on mówił coś o mnei!? - prawie krzyknęła pełna entuzjazmu.
- Sama sie go zapytaj to sie dowiesz. - powiedziałam, przytuliłam ja i poszłam do rodzeństwa. Już zbieraliśmy się do autobusu, żeby wyruszyć w dalszą podróż. Wszyscy pełni entuzjazmu, już chcieli jechać, ale postanowili, że pójdą n spacer. Tylko ja i Rik ne chcieliśmy. Ja sie dzisiaj strasznie źle czułam, a Riker..... to nie wiem. No mniejsza, gdy wszyscy poszli ja dyskretnie poszłam do swojej walizki i wyjęłam z niej test ciążow. Tak wiem co myślicie, ale tak naprwadę to Delly mi go kupiła bo tylko ona jedyna wiedziała o moich pzypuszczeniach. No bo patrzcie.... Strasznie dużo jem, od czasu do czasu wymiotuj, okres mi się spóźnia... Postanowiłam o zrobić jak nikogo nie będzie w autobusie. Był tylko Riker, ale on mi jakoś specjalnie nie utrudniał zadania. Szybko pobiegłam do łazienki . Po 10 minutach już cały tes zrobiony. Teraz tylko muszę spojrzeć na wynik. Wdech- wydech, wdech - wydech i... patrzymy! Spojrzałam na test i zamarłam. Wynik był pozytywny. czylii.... o boże! J-ja z rossem będziemy rodzicami Wdech, wydech, wdech, wydech. Jezu! A jak on mnie porzuci i ze mną zerwie, zerwie zaręczyny, odwoła ślub, znienawidzi mnie!? Ja sie wtedy potnę. Chwile potem rzuciłam test na podłogę i zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi. Cholera! Dlaczego się nie zamknęłam!? Podniosłam głowę i zobaczyłam Rikera. Uff.... Jest ok.
- Jezu! Laura co się stało. - powiedział siadając koło mnie i obejmując z przerażeniem.
- J-jaaa.... - nie mogłam się wysłowić, dlatego podałam mu test do ręki.
- Jesteś w ciąży? - zapytał z usmiechem. Ten jego entuzjazm i optymizm... - Będę wujkiem, oho, aha, oł jeee! - zaczął tańczyć swój taniec zwycięstwa. Boże! Z kim ja żyję!?
- A tak wgl to dlaczego płaczesz? Powinnaś się cieszyć z tego \, że jestes w ciązy. Przeważnie tak jest... - powiedział zamyślony.
- A jak Ross zrwie zaręczyny i nie będzie chciał tego dziecka? - zpaytałam z załamaniem i bólem w oczach. - on popatrzył na mnie z pobłażaniem..
- Słońce... Ross? On zawsze mi opowiadał ile chce mieć dzieci, jak będa miały na imię. I nawet niedawno mi powiedział, ze to właśnie z tobą teraz chciały mieć dziecko. Życzenie spełnione! - powiedział, mocno mnie przytulając.
- Myślisz? - zapytałam ocierając łzy.
- Ja nie myślę ja to wiem. - powiedział śmiejąc się. Po jakichś 5 minutach usłyszeliśmy głośne śmiechy. Ocho! Wrócili. Ja szybko zabrał test i ukryłam go w walizce. Na całe szczęście dzisiejszy wieczór minął spokojnie. Oprócz kolacji.... opowiem wam całe zdarzenie... Zaczynamy wszyscy w kuchni WSZYSCY robić kolację. No to dlatego wyjęłam sobie szyneczkę, serek, sałtę i rzodkiewkę. Tak miałam ochote na mięso, ale oczywiście szanowny pan Riker musiał mi przeszkodzić w robieniu.
- A co ty wyprawiasz? - zapytał baaaardzo zdziwiony.
- No jak to co Kolacje se robię. - odpowiedziałam na jego retoryczne pytanie.
- O nie, nie \, nie kochana. Tak nie będzie. - powiedział zabierając mi szynkę i ser.
- No co ty robisz, ja mam taka ochotę na tą szyneczkę, tak smakowicie wygląda.
- Wieem, ale ty nie możesz jeść szyneczki - powiedział głupkowato sie uśmiechając. To całe zdarzenie obserwowała rodzinka.
- A niby dlaczego? - zapytałam
- Bo wkułem na pamięć cały twój jadłospisik. - powiedział śmiejąc się szyderczo. Cholera! No tak, ajk my siedzielismy i oglądalismy film, to Riker siedział w fotelu na telefonie i coś czytaj. Jak się okazuje to był mój jadłospis ciążowy.
- Urgh! - warknęłam wkurzona.
- A teraz jak grzeczne dziecko pójdziesz ładnie do salonu pobawić sie iPadzikiem a ja ci zrobie to co dla ciebie jest odpowiednie.
- No nie!!! - jęknęłam przegrana. Już miałam pojść "grzecznie" do salonu, ale powstrzymał mnie głos Rossa.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony
- Kiedyś sie dowiesz... - powiedziałam i poszłam do wcześniej wspomnianego miejsca.
--------------------------------------------------------------------
#Rossiaczkowa
wtorek, 29 marca 2016
środa, 23 marca 2016
Rozdział 43
Rozdział 43
*Oczami Rydel* (NOWOŚĆ! XD)
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 7.00, a koncert dopiero o 12.00. Nie wiem zupełnie co mogę porobić... Najlepszym moim zajęciem na takie rzeczy jest myślenie, o problemach, o życiu i o innych podobnych sprawach... Tak postanowiłam zrobić i teraz. Ogólnie to Laura myślała, że ja nie będę chciała dzielić łóżka Ellingtonem. Oj, jak bardzo się myliła! Ja wręcz o tym marzyłam. Po prostu kocham Ellingtona nad życie, a wie o tym tylko Rydel i Vanessa, ale czy ja mam pewność, że nie wygadały chłopakom... W sumie jak by wygadały, to Ell już by się mnie dawno zapytał, czy to prawda. Ale może się wstydzi? Tyle pytań, a BRAK jakichkolwiek odpowiedzi. Niestety "Life is brutal...". Pragnęłam jego ust, jego uśmiechu, jego oczu, jego całego! Ale czy on czuję to samo? Nawet nie mam na co liczyć... Miliony fanek, a on akurat zakochał by się we mnie... Nie to na pewno nie wypali. Ale serce z każdym dniem, boli coraz bardziej. Przeżyliście kiedyś nieodwzajemnioną miłość? Dobrze wiem jak się czuliście. To jest straszne! I nagle poczułam czyjąś zimną dłoń, na ramieniu. Za pomocą tego dotyku, moje ciało przeszedł dreszcz, a zimnę opuszki tego ktosia, powodowały u mnie gęsią skórkę. Zapomniałabym wspomnieć, że w połowie mojego myślenia, chciałam pójść do łazienki. No właśnie.... CHCIAŁAM... zatrzymałam się tam wlepiając mój nieobecny wzrok, w mahoniowe drzwi, trzymając jedną rękę na klamce, drugą na włączniku od światła. Gdy się odwróciłam, moje serce nagle przestało pracować, oddechu zabrakło w płucach, a źrenice rozszerzyły się do maksymalnej objętości. Albowiem, zobaczyłam przed sobą.......................... (tutaj każdy myśli, że Ellingtona. Oj jak bardzo się mylicie xD).
*Oczami Rossa*
Obudziłem się o 10. Ołłł... trochę sobie pospałem......... Obok siebie zobaczyłem cały mój świat, który wpatrywał się we mnie swoimi przepięknymi, czekoladowymi oczami. Alee... nie zauważyłem Rydel... dziiiwneeeeee. bardzo dziwne. Przecież za ponad 2 godziny koncert, a ona gdzieś wybywa!? Jaja se robi!? Trzeba do niej niedługo zadzwonić, jak nie wróci. Na razie zajmiemy się Lau...
- Hej. - powiedziała rozpromieniona. Ocho! Dobry humorek dopisuję, widzę. No i świetnie! Mi też xD
- No hej. - odpowiedziałem i piłem jej się usta. Ona wplotła mi swoje palce we włosy, a ja, położyłem rękę tak, aby nie oderwała się ode mnie. Całowaliśmy się tak może z 10 minut. Niespodziewanie Laura się oderwała. Spojrzałem na nią pytająco.
- Która godzina? - zapytała unosząc brwi i biorąc mojego iPhona.
- O cholera! Już 20 po 10! - tak się wydarła, że wszyscy sie pobudzili. I dobrze! Robota z głowy... Chwilę potem ypruła do łazienki, z wcześniej wybranym zestawem, którego nie widziałem.
*Oczami Lau*
- Co za palant, normalnie **********. - biegnąc do łazienki klęłam na Rossa. Jak weszłam do łazienki wykąpałam się, potem wytarłam, umyłam zęby i się ubrałam w to:
*Oczami Rydel* (NOWOŚĆ! XD)
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 7.00, a koncert dopiero o 12.00. Nie wiem zupełnie co mogę porobić... Najlepszym moim zajęciem na takie rzeczy jest myślenie, o problemach, o życiu i o innych podobnych sprawach... Tak postanowiłam zrobić i teraz. Ogólnie to Laura myślała, że ja nie będę chciała dzielić łóżka Ellingtonem. Oj, jak bardzo się myliła! Ja wręcz o tym marzyłam. Po prostu kocham Ellingtona nad życie, a wie o tym tylko Rydel i Vanessa, ale czy ja mam pewność, że nie wygadały chłopakom... W sumie jak by wygadały, to Ell już by się mnie dawno zapytał, czy to prawda. Ale może się wstydzi? Tyle pytań, a BRAK jakichkolwiek odpowiedzi. Niestety "Life is brutal...". Pragnęłam jego ust, jego uśmiechu, jego oczu, jego całego! Ale czy on czuję to samo? Nawet nie mam na co liczyć... Miliony fanek, a on akurat zakochał by się we mnie... Nie to na pewno nie wypali. Ale serce z każdym dniem, boli coraz bardziej. Przeżyliście kiedyś nieodwzajemnioną miłość? Dobrze wiem jak się czuliście. To jest straszne! I nagle poczułam czyjąś zimną dłoń, na ramieniu. Za pomocą tego dotyku, moje ciało przeszedł dreszcz, a zimnę opuszki tego ktosia, powodowały u mnie gęsią skórkę. Zapomniałabym wspomnieć, że w połowie mojego myślenia, chciałam pójść do łazienki. No właśnie.... CHCIAŁAM... zatrzymałam się tam wlepiając mój nieobecny wzrok, w mahoniowe drzwi, trzymając jedną rękę na klamce, drugą na włączniku od światła. Gdy się odwróciłam, moje serce nagle przestało pracować, oddechu zabrakło w płucach, a źrenice rozszerzyły się do maksymalnej objętości. Albowiem, zobaczyłam przed sobą.......................... (tutaj każdy myśli, że Ellingtona. Oj jak bardzo się mylicie xD).
*Oczami Rossa*
Obudziłem się o 10. Ołłł... trochę sobie pospałem......... Obok siebie zobaczyłem cały mój świat, który wpatrywał się we mnie swoimi przepięknymi, czekoladowymi oczami. Alee... nie zauważyłem Rydel... dziiiwneeeeee. bardzo dziwne. Przecież za ponad 2 godziny koncert, a ona gdzieś wybywa!? Jaja se robi!? Trzeba do niej niedługo zadzwonić, jak nie wróci. Na razie zajmiemy się Lau...
- Hej. - powiedziała rozpromieniona. Ocho! Dobry humorek dopisuję, widzę. No i świetnie! Mi też xD
- No hej. - odpowiedziałem i piłem jej się usta. Ona wplotła mi swoje palce we włosy, a ja, położyłem rękę tak, aby nie oderwała się ode mnie. Całowaliśmy się tak może z 10 minut. Niespodziewanie Laura się oderwała. Spojrzałem na nią pytająco.
- Która godzina? - zapytała unosząc brwi i biorąc mojego iPhona.
- O cholera! Już 20 po 10! - tak się wydarła, że wszyscy sie pobudzili. I dobrze! Robota z głowy... Chwilę potem ypruła do łazienki, z wcześniej wybranym zestawem, którego nie widziałem.
*Oczami Lau*
- Co za palant, normalnie **********. - biegnąc do łazienki klęłam na Rossa. Jak weszłam do łazienki wykąpałam się, potem wytarłam, umyłam zęby i się ubrałam w to:
(szpilki były identycznego koloru co kwiatki na sukience, tu są troszkę jaśniejsze :) )
Paznokcie:
Make up
I fryz...
CDN ;)
Rozdział 42
Rozdział 42
*Oczami Lau*
Zbliżała się godzina 20.00. Byłam wykończona dzisiejszym dniem. Najpierw szok po wstaniu, szykowanie się w trasę w 17 minut, Vanka z autobusie i jeszcze te wymioty. Nie wiem zupełnie dlaczego wymiotowałam. Nie mam żadnej choroby lokomocyjnej. Więc???
- Słuchajcie, ja już jestem zmęczona i idę spać. - powiedziałam wstając.
- Ok, my niedługo też idziemy spać. - powiedział Rocky.
- Ale chwilka... No bo został podział łóżek są 2 jednoosobowe i 3 dwuosobowe. - powiedziała Rydel. Ja wpadłam na super pomysł podziału... :D
- To może zróbmy tak ja będę spała z Rossem, Vanessa z Rikerem, ty z Ellem, a Rocky i RyRy osobno. - zaproponowałam i wiedziałam, że to wypali. Ogólnie to wszyscy kiedyś się spotkaliśmy bez Rydel i Ella i postanowiliśmy, że będziemy robisz wszystko, żeby ich do siebie zbliżyć. Oni naprawdę do siebie pasują. Kiedyś zapytałam Delly czy coś między nimi jest, a ona odpowiedziała: "Tak, chyba powietrze". I od tej rozmowy chciałam coś zmienić w jej życiu, bo ona naprawdę go kocha (bo sama się do tego przyznała). No nie ważne... Wszyscy się zgodzili, więc zaczęłam iść w stronę łóżek. Zatrzymał mnie pewien głos...
- Poczkaj... Idę z tobą. - powiedział Ross, wstając z kanapy. Ja się tylko uśmiechnęłam. Poszłam do sypialni i wzięłam z walizki moją piżamkę od Rossa. Ooo... A już myślałam, że jej nie spakował... Jednak się myliłam. Z kosmetyczki wzięłam malinowy żel, szczotkę, szczoteczkę i pastę i gumkę do włosów. Szybko wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę, wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka i umyłam zęby. Tak gotowa do spania, wyszłam z pokoju czystości... Tam zobaczyłam mojego kochanego lenia, który leżał na wznak, z rozłożonymi rękami i twarzą w poduszce. Postanowiłam go trochę powkurzać, w sumie nie wiem czy można nazwać to wkurzaniem, ale zawsze pośmiać się można... Z całej siły się na niego rzuciłam i teraz leżałam tak jak on tylko, że na nim. Z całej siły się na niego walnęłam, a ten nic! No i jak tu z takim żyć!? I właśnie w tym momencie, moje przemyślenia, przerwał bardzo nieprzewidywalny ruch Rossa. On obrócił się pode mną i usiadł. Mnie oczywiście posadził sobie tak jak chciał. Gdy patrzyłąm tak na jego śliczną twarz, spoglądnęłam na usta... Już nie mogłam się oprzeć tym pełnym, ciepłym i miękkim ustom i bez żadnego uprzedzenia wpiłam mu się w mordkę :D
Wyglądało to mniej więcej tak:
Ocho! Czuję blask flesza. Albo Delly albo Vanka. Obstawiam Vankę, bo ona wszędzie normalnie łązi z tym aparatem, już czuję ile tam jest zdjęć, o których nie mam bladego pojęcia! Kiedyś jej ukradnę ten aparat, zamknę się w łazience z Rossem i będziemy oglądać, te wszystkie żenujące zdjęcia xD No nic... Takie życie :) Potem już poszliśmy spać, nie iedząc co nas juto czeka...
------------------------------------------------------------------------------
Nudny, ale cóż. :( Juto, kolejny ;)
ODWIESZAM!
Hej kochani! Ze względu na to, że jutro już mam wolne i na pewno będzie mi się nudzić więc w ciągu tych kilku dni będzie tu dodane kilka rozdziałów :) Dzisiaj wstawiam 2 rozdziały a każdego kolejnego dnia następny. Oczywiście na 100% nie obiecuję, że się wyrobię, ale bardzo się postaram :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
niedziela, 6 marca 2016
ZAWIESZAM!
Tak jak w tytule - zawieszam . :( Nie wiem na ile na miesiąc, dwa... Na razie mam dużo sprawdzianów, przygotowań od egzaminu i nie mam po prostu pisać ani dodawać rozdziałów. Obiecuję, że wrócę jak najszybciej. Do zobaczenia miśki :***
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





.jpg)
