Łączna liczba wyświetleń

środa, 23 marca 2016

Rozdział 42

Rozdział 42
*Oczami Lau*
Zbliżała się godzina 20.00. Byłam wykończona dzisiejszym dniem. Najpierw szok po wstaniu, szykowanie się w trasę w 17 minut, Vanka z autobusie i jeszcze te wymioty. Nie wiem zupełnie dlaczego wymiotowałam. Nie mam żadnej choroby lokomocyjnej. Więc???
- Słuchajcie, ja już jestem zmęczona i idę spać. - powiedziałam wstając.
- Ok, my niedługo też idziemy spać. - powiedział Rocky.
- Ale chwilka... No bo został podział łóżek są 2 jednoosobowe i 3 dwuosobowe. - powiedziała Rydel. Ja wpadłam na super pomysł podziału... :D 
- To może zróbmy tak ja będę spała z Rossem, Vanessa z Rikerem, ty z Ellem, a Rocky i RyRy osobno. - zaproponowałam i wiedziałam, że to wypali. Ogólnie to wszyscy kiedyś się spotkaliśmy bez Rydel i Ella i postanowiliśmy, że będziemy robisz wszystko, żeby ich do siebie zbliżyć. Oni naprawdę do siebie pasują. Kiedyś zapytałam Delly czy coś między nimi jest, a ona odpowiedziała: "Tak, chyba powietrze". I od tej rozmowy chciałam coś zmienić w jej życiu, bo ona naprawdę go kocha (bo sama się do tego przyznała). No nie ważne... Wszyscy się zgodzili, więc zaczęłam iść w stronę łóżek. Zatrzymał mnie pewien głos... 
- Poczkaj... Idę z tobą. - powiedział Ross, wstając z kanapy. Ja się tylko uśmiechnęłam. Poszłam do sypialni i wzięłam z walizki moją piżamkę od Rossa. Ooo... A już myślałam, że jej nie spakował... Jednak się myliłam. Z kosmetyczki wzięłam malinowy żel, szczotkę, szczoteczkę i pastę i gumkę do włosów. Szybko wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę, wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka i umyłam zęby. Tak gotowa do spania, wyszłam z pokoju czystości... Tam zobaczyłam mojego kochanego lenia, który leżał na wznak, z rozłożonymi rękami i twarzą w poduszce. Postanowiłam go trochę powkurzać, w sumie nie wiem czy można nazwać to wkurzaniem, ale zawsze pośmiać się można... Z całej siły się na niego rzuciłam i teraz leżałam tak jak on tylko, że na nim. Z całej siły się na niego walnęłam, a ten nic! No i jak tu z takim żyć!? I właśnie w tym momencie, moje przemyślenia, przerwał bardzo nieprzewidywalny ruch Rossa. On obrócił się pode mną i usiadł. Mnie oczywiście posadził sobie tak jak chciał. Gdy patrzyłąm tak na jego śliczną twarz, spoglądnęłam na usta... Już nie mogłam się oprzeć tym pełnym, ciepłym i miękkim ustom i bez żadnego uprzedzenia wpiłam mu się w mordkę :D
Wyglądało to mniej więcej tak:
Ocho! Czuję blask flesza. Albo Delly albo Vanka. Obstawiam Vankę, bo ona wszędzie normalnie łązi z tym aparatem, już czuję ile tam jest zdjęć, o których nie mam bladego pojęcia! Kiedyś jej ukradnę ten aparat, zamknę się w łazience z Rossem i będziemy oglądać, te wszystkie żenujące zdjęcia xD No nic... Takie życie :) Potem już poszliśmy spać, nie iedząc co nas juto czeka...
------------------------------------------------------------------------------
Nudny, ale cóż. :( Juto, kolejny ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz