Łączna liczba wyświetleń

środa, 23 marca 2016

Rozdział 43

Rozdział 43
*Oczami Rydel* (NOWOŚĆ! XD)
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 7.00, a koncert dopiero o 12.00. Nie wiem zupełnie co mogę porobić... Najlepszym moim zajęciem na takie rzeczy jest myślenie, o problemach, o życiu i o innych podobnych sprawach... Tak postanowiłam zrobić i teraz. Ogólnie to Laura myślała, że ja nie będę chciała dzielić łóżka  Ellingtonem. Oj, jak bardzo się myliła! Ja wręcz o tym marzyłam. Po prostu kocham Ellingtona nad życie, a wie o tym tylko Rydel i Vanessa, ale czy ja mam pewność, że nie wygadały chłopakom... W sumie jak by  wygadały, to Ell już by się mnie dawno zapytał, czy to prawda. Ale może się wstydzi? Tyle pytań, a BRAK jakichkolwiek odpowiedzi. Niestety "Life is brutal...". Pragnęłam jego ust, jego uśmiechu, jego oczu, jego całego! Ale czy on czuję to samo? Nawet nie mam na co liczyć... Miliony fanek, a on akurat zakochał by się we mnie... Nie to na pewno nie wypali. Ale serce z każdym dniem, boli coraz bardziej. Przeżyliście kiedyś nieodwzajemnioną miłość? Dobrze wiem jak się czuliście. To jest straszne! I nagle poczułam czyjąś zimną dłoń, na ramieniu. Za pomocą tego dotyku, moje ciało przeszedł dreszcz, a zimnę opuszki tego ktosia, powodowały u mnie gęsią skórkę. Zapomniałabym wspomnieć, że w połowie mojego myślenia, chciałam pójść do łazienki. No właśnie.... CHCIAŁAM... zatrzymałam się tam wlepiając mój nieobecny wzrok, w mahoniowe drzwi, trzymając jedną rękę na klamce, drugą na włączniku od światła. Gdy się odwróciłam, moje serce nagle przestało pracować, oddechu zabrakło w płucach, a źrenice rozszerzyły się do maksymalnej objętości. Albowiem, zobaczyłam przed sobą.......................... (tutaj każdy myśli, że Ellingtona. Oj jak bardzo się mylicie xD).
*Oczami Rossa*
Obudziłem się o 10. Ołłł... trochę sobie pospałem.........  Obok siebie zobaczyłem cały mój świat, który wpatrywał się we mnie swoimi przepięknymi, czekoladowymi oczami. Alee... nie zauważyłem Rydel... dziiiwneeeeee. bardzo dziwne. Przecież za ponad 2 godziny koncert, a ona gdzieś wybywa!? Jaja se robi!? Trzeba do niej niedługo zadzwonić, jak nie wróci. Na razie zajmiemy się Lau...
- Hej. - powiedziała rozpromieniona. Ocho! Dobry humorek dopisuję, widzę. No i świetnie! Mi też xD
- No hej. - odpowiedziałem  i piłem jej się  usta. Ona wplotła mi swoje palce we włosy, a ja, położyłem rękę tak, aby nie oderwała się ode mnie. Całowaliśmy się tak może z 10 minut. Niespodziewanie Laura się oderwała. Spojrzałem na nią pytająco.
- Która godzina? - zapytała unosząc brwi i biorąc mojego iPhona.
- O cholera! Już 20 po 10! - tak się wydarła, że wszyscy sie pobudzili. I dobrze! Robota z głowy... Chwilę potem ypruła do łazienki, z wcześniej wybranym zestawem, którego nie widziałem.
*Oczami Lau*
- Co za palant, normalnie **********. - biegnąc do łazienki klęłam na Rossa. Jak weszłam do łazienki wykąpałam się, potem wytarłam, umyłam zęby i się ubrałam w to:

(szpilki były identycznego koloru co kwiatki na sukience, tu są troszkę jaśniejsze :) )
Paznokcie:
 Make up

 I fryz...

CDN ;)

2 komentarze:

  1. W takim momencie z perspektywy Rydel??
    Super rozdział tak jak twn poprzedni ;)
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń