Łączna liczba wyświetleń

sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 13

Rozdział 13
*Oczami Rikera*
- Sorry Rik, ale nie wiesz jak się cieszę że już powróciłeś do świata żywych. Wszyscy w domu bez ciebie chodzili przygnębieni. Było smutno. Niezłego nam stracha napędziłeś! A i przepraszam za Vanessę ona po prostu nie wiedziała że się w niej zakochasz , ale myślę że wszystko się ułoży i jeszcze będziecie razem. – mówiła i mówiła do mnie Lau
- Nie no spoko, rozumiem przecież Van nie musi kochać mnie bo sobie tak zażyczę, a tak w ogóle to siema brat! – powiedziałem do Rossa i się z nim przywitałem.
- Siema! – odpowiedział. Potem to już tylko gadaliśmy i gadaliśmy do póki nie przeszłą szalona rodzinka.
-Riker! – i wszyscy się na mnie rzucili. Przytulali tak że mnie mogłem tchu złapać.
- Dobra, doba już! Bo to boli!
- Sorry-powiedzieli chórem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
*Oczami Lau*
Jeszcze trochę posiedzieliśmy u Rikera, ale Ross mnie zagadał.
- Chodź się przejdziemy gdzieś. – oczywiście musiał mnie wyrwać z zamyśleń.
- Ok. Rik to my się już będziemy zbierać. – powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem. Wyszliśmy ze szpitala i stawiliśmy na spacer po parku i powrót do domu. Ross złapał mnie za rękę i szliśmy tak przez park, aż Ross skręcił w nieznaną mi alejkę.
- A teraz zaprowadzę cię w miejsce, w które przychodziłem jak nas rozdzielono. – pw do mnie. Po chwili weszliśmy na małą polankę z wielką wierzbą i jeziorkiem, kwiatami i roślinami.
- Boże jak tu pięknie! – wykrzyknęłam, a Ross znienacka wziął mnie na ręce i wsadził na gałąź wielkiej wierzby tuż nad wodą, a on usiadł koło mnie.
-  Kocham Cię Lau, jak nikt inny. – powiedział do mnie a mi zrobiło się ciepło na sercu. Nie panując nad sobą pocałowałam go z zaskoczenia. Ross był tak zaskoczony że zleciał do wody, razem ze mną bo nadal trzymaliśmy się za ręce. Potem zaczęliśmy się śmiać w niebogłosy. Po chwili Rossiaczek skończył to co ja zaczęłam na gałęzi. Cali przemoczeni i mokrzy wracaliśmy do domu. Okazało się że wszyscy już byli, oprócz Rikera.
-Boże Święty co Wam się stało!?  - Rydel prawie zeszła nam na zawał. No cóż się dziwić. Cali brudni, przemoczeni i śmierdzący. My tylko wybuchnęliśmy śmiechem i poszliśmy do pokoju Rossa.
- Zostaniesz na noc? – zapytał
- No ok. Tylko nie mam żadnej piżamki

- Spox, dam Ci kolejną koszulkę. – podał mi wspomnianą rzecz i poszłam się umyć, a potem spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz