Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 14 maja 2015

Rozdział 6

Rozdział 6

Wyszliśmy z kuchni i pokierowaliśmy się do salonu gdzie czekało na nas całe 

rodzeństwo.

- Rik przygotowałam dla ciebie specjalny soczek wypij go proszę bo odpadniesz z 

gry i nie będziesz mógł mi się odegrać – powiedziałam i uśmiechnęłam się 

najsłodziej jak umiałam

- Mmm.. nawet ładnie pachnie, spoko – powiedział i wypił ciurkiem cały napój ze 

szklanki na co ja z Rossem znów wybuchnęliśmy głośnym i niepohamowanym 

śmiechem . Po opanowaniu się przybiliśmy sobie piątkę a, Rik jak gdyby nigdy 

nic 

usiadł powrotem na miejscu i zakręcił butelką Wypadło na Rossa.

- No to braciszku pyt…..- nie dokończył bo Ross mu przerwał.

- Wyzwanie – powiedział pewnie Ross

-No okeeeeeeeej to musisz przelecieć się teraz do kwiaciarni po 100 czerwonych 

róż dać je Lau a potem ją pocałować przez 20 sekund- powiedział i uśmiechnął 

się chytrze.

-Co? – wykrzyknęliśmy w tym samym czasie.

-N o to gołąbeczki czekam na całuska ,Ross leć do tej kwiaciarni no! – krzyknął 

Rik a nim się obejrzałam Rossa nie było. 20 minut spędziliśmy na gadaniu do 

póki nie przyszedł Ross ze 100 różami w dwóch rękach! Oniemiałam!

-Aaaalll……..- jąkałam się dopóki Ross nie zamknął mi ust pocałunkiem. 

Pocałunek był magiczny! Zawsze o takim marzyłam. W tym pocałunku wyznałam 

wszystkie moje uczucia. Czułam się nieziemsko. Wow! Naprawdę straciliśmy 

poczucie czasu mieliśmy całować się  20 sekund a całowaliśmy się 5 minut!

-  Proszę. – powiedział i wręczył mi 100 róż.

- Dziękuję – powiedziałam i musnęłam jego policzek.

- Awwwwwwwwwwwwww……………… - usłyszeliśmy z boku. Całe rodzeństwo 

patrzyło na nas.

- Chodź mi pomóż to wtargać na górę. – powiedziałam z nosem w różach

- Spoko, poczekaj pójdę tylko po wiadro z wo….- nie dokończył bo Riker mu 

przerwał

- Jest w twojej łazience – powiedział nie odrywając wzroku od TV.

-Okeeeeeeeej, uznajmy że to nie jest dziwne – powiedzieliśmy w tym samym 

momencie.

- Ja idę już spać- powiedziałam

- Ja tez – odpowiedział Ross

- Tylko grzeczni tam bądźcie – powiedziała dotychczasowa nieoddzywająca się 

Ryd. Po jej kazaniu co nam  wolno a czego nie wolno poszliśmy do pokoju. 

Przyniosłam wiadro z łazienki i razem wstawiliśmy róże do wiadra. Ross sobie 

leżał na łóżku i oglądał telewizję a ja poszłam się myć. Obowiązkowo musiałam 

spać w koszulce Rossa ale, mi to nie przeszkadzało. Jak wyszłam położyłam się 

do łóżka a Ross poszedł się myć. Kiedy wrócił zgasiliśmy światło położyliśmy się 

wygodnie na łóżku i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

1 komentarz:

  1. Zarąbisty rozdzialik!
    Jak ja na niego czekałam! :)
    Kiedy next? *)

    OdpowiedzUsuń