Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 21 maja 2015

Rozdział 7

Rozdział 7

Obudziłam się wtulona tak jakby w jakiegoś pluszowego misia. Otworzyłam oczy 



okazało się że, za pluszowego misia robił Ross który słodko sobie spał. Leciutko 

wyślizgnęłam się z jego uścisku i poszłam po mój telefon, zrobiłam mu zdjęcie i 

ustawiłam na tapecie.  Schowałam telefon do kieszeni i cicho zeszłam na dół. W 

kuchni popatrzyłam na zegarek i źrenice mi się rozszerzyły była 7:58! No cóż, 

zrobię dla nich śniadanie. Po chwili namysłu wybrałam naleśniki. Chciałam brać 

się do pracy ale, ktoś przytulił mnie od tyłu i położył głowę na moim ramieniu. Na 

początku się wystraszyłam ale kiedy poczułam perfumy tego kogoś od razu 

zrozumiałam że, to Ross.  Odwróciłam się i faktycznie nie myliłam się był to Ross.

- A ładnie mnie tak straszyć? – zapytałam

- No ale no bo chciałem ci pomóc – powiedział troszkę jąkając się na początku i 

zrobił minkę zbitego psiaka.

- No dobrze wybaczam – powiedziałam i cmoknęłam go w policzek , od razu mu 

się humor poprawił.

- A teraz idź grzecznie do pokoju i daj mi zrobić naleśniki – powiedziałam 

najsłodziej jak umiałam.

- O nie, nie. Tak nie będzie kochana – powiedział i przerzucił mnie przez ramię.

- Ross do jasnej ciasnej co ty robisz!?- wydarłam się na cały dom.

- A no nic. I teraz tak zostań w pokoju porób co tak chcesz ale w POKOJU i 

czekaj aż JA zrobię naleśniki i nie waż mi się sprzeciwiać. – powiedział głosem 

nie znoszącym sprzeciwu. No to byłam na pozycji przegranej – pomyślałam. 

Kiedy wyszedł usiadłam do pianina wzięłam kartki z nutami które miał Ross i 

zaczęłam je przeszukiwać. Natknęłam się na You Can Come To Me. Zaczęłam 

grać i śpiewać ale, nie zauważyłam wchodzącego Rossa więc zaczęłam śpiewać 

pierwszą zwrotkę w połowie ktoś przysiadł się do mnie i przygrywał ozdobniki był 

to Ross. Druga zwrotkę śpiewał on a refren śpiewaliśmy razem. Gdy 

skończyliśmy rozległy się brawa rodzeństwa Lynch i mojej siostry bardzo uci…… 

zaraz zaraz moja siostra skąd ona się wzięła!?

- Van do jasnej ciasnej czy ty nas śledzisz co ty tutaj robisz chyba że przyszłaś 

dla Rika – powiedziałam obojętnie

- Tak to chyba najbardziej prawdopodobne – powiedział Ross na co przybiliśmy 

sobie piątkę i wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.

- Oj siostra poża…… Ale sweet koszuleczka skąd ją masz też taką chcę! – 

powiedziała

- Po pierwsze ma ją ode mnie i jest jej po drugie idź do Rikera on na pewno ci 

coś 

da ja i nie dam pa pa wszystkim! – powiedział Ross i wypchnął wszystkich za 

drzwi a, my po raz kolejny wybuchnęliśmy śmiechem.

- Ej mina Van była bezcenna kiedy jej to powiedziałeś

-   No wiem. Dobra trzeba jakoś te róże przytargać do twojego pokoju a, potem 

gdzies wyjdziemy ok? – zapytał się Ross

- ok – powiedziałam i razem poszliśmy po róże. Ostrożnie zeszliśmy po 

schodach. Znowu mina Van była bezcenna kiedy zobaczyła 100 róż ułożonych w 

kształcie serca.

- No co Van? Weś zamknij japę po muchę połkniesz. A co do róż nie twoja 

sprawa. –powiedziałam i wytknęłam  jej język

- A idziemy te róże przytargać do pokoju Lau i wychodzimy gdzieś – i w tym 

momencie puścił do nich oczko. Ok to nie było dziwne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz