Łączna liczba wyświetleń

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 4

Rozdział 4

-Hmmmm………… O jest ta ładna bluzka! –powiedziałam i podałam mu 

turkusową bluzkę z napisem „music” –masz, a buty czarne Conversy – 

powiedziałam i podałam mu czarne spodnie i kilka gumowych bransoletek.

- Ładny zestawik, dzięki. Poczekaj chwilę ja idę się przebrać – powiedział i 

zniknął za drzwiami a, ja zasiadłam do pianina. Zaczęłam grać na pianinie znaną 

nam z Ross’em piosenkę, grałam dalej ponieważ nie zauważyłam Rossa. Po 

chwili usiadł koło mnie i dołączył się do grania. Cały czas się uśmiechaliśmy do 

siebie. Było magicznie. Czułam motyle w brzuchu. Kiedy skończyliśmy 

zaśmialiśmy się i wstałam od pianina. Ross odruchowo spojrzał na zegarek i 

rozszerzyły mu się źrenice.

- Chodź szybko! Bo się spóźnimy! Szybko! – powiedział ciągnąc mnie do garażu 

do samochodu. – Wsiadaj szybko! –powiedział otwierając mi drzwi do Jeep’a. 

Prawdziwy dżentelmen pomyślałam. Jechaliśmy 10 minut śmiejąc się i 

rozmawiając. Wreszcie dojechaliśmy do celu jak mówił Ross. Wysiedliśmy z 

samochodu był to jakiś klub na bezludziu. What?

- Dzieś ty mnie wywiózł? – zapytałam

- Aaaaaa no tak jakoś. No nieważne, chodź! – powiedział i znowu mnie pociągnął 

do wejścia do klubu. Weszliśmy  i był tłok Ross ustawił mnie w pierwszym 

rzędzie  a, sam poszedł na scenę.
*
Oczami Rossa*

Postanowiłem zrobić Laurze niespodziankę. Razem z moim rodzeństwem 

postanowiłem zagrać dla niej piosenkę. Specjalnie na powitanie. TA piosenka 

miała wyznawać moje uczucia do Laury. Tak, zakochałem się w niej. Bardzo za 

nią tęskniłem, próbowałem odebrać sobie życie, zatopić smutki w alkoholu a, 

nawet chciałem brać narkotyki ale, Rydel mnie we wszystkim powstrzymywała. 

Nikomu nie powiedziałem że, kocham Lau. Chcę jej wyznać miłość ale, to takie 

trudne. Musze koniecznie poradzić się Rydel ona jest takim jakby rodzinnym 

psychologiem. Ona zawsze umie pomóc, poradzić, doradzić i za to też ją 

kochamy. Dobra odbiegam od tematu. Zostawiłem Lau na widowni i sam 

pobiegłem na scenę. Po chwili wyszło moje rodzeństwo, widziałem jak laurze 

rozszerzają się źrenice. Zagraliśmy. Lau miała łzy w oczach i cały czas się 

uśmiechała.

*Oczami Lau*

Kiedy rodzeństwo weszło na scene źrenice mi się rozszerzyły. Ross mówił 

przecież że, przyjadą dopiero za tydzień. Chyba to miała być niespodzianka. Ta 

piosenka na powitanie była piękna. Miałam łzy w oczach, łzy szczęścia. Zaraz po 

występie ludzie piszczeli i bili brawa a, ja po prostu jak gdyby nigdy nic wbiegłam 

na scenę i przytuliłam się do każdego z nich ale, najdłużej do Rossa. Kiedy 

wyszliśmy klubu wszyscy cieszyliśmy się swoją obecnością. Zapadał już wieczór.

-Ej, Lau chodź do nas przenocujesz u nas najwyżej my pójdziemy do domu a, ty 

za chwilę przyjdziesz przecież mieszkamy naprzeciwko siebie. Zgodzisz się 

proszęęęęęęee! Zrobimy sobie wieczorek filmowy będziemy grać w butelkę. No 

weś, zgódź się! – powiedział błagalnie Riker

- No ok, tylko dajcie mi chwilkę żebym, się pozbierała i wzięła coś z domu. – 

powiedziałam

- OK. – krzyknęli radośnie wszyscy jak zsynchronizowani po tym wybuchliśmy 

histerycznym śmiechem. No i co że ludzie się gapili na nas jak na idiotów ale, 

nas 

to nie obchodziło.

- Poczekajcie 15 minut albo , mnie a, jak będziecie się zakładać ile mnie nie 

będzie gorzko pożałujecie przy grze w butelce! – pogroziłam i weszłam do domu. 

W salonie siedziała cała rodzina. Postanowiłam przemknąć do pokoju 

niezauważalnie i w pokoju napisać kartkę gdzie jestem i kiedy wrócę. Jak 

postanowiłam tak zrobiłam. Wohooooo! Udało mi się przejść na schody 

niezauważalnie i niesłyszalnie. W pokoju spakowałam do torebki kilka rzeczy 

takich jak: piżama, ubrania na jutro ( zwiewna sukienka, koturny + dodatki), 

kosmetyki, telefon i portfel. Napisałam w pośpiechu kartkę. Jej zawartość


brzmiała tak:
                                                                    
Drogi tato!

Jestem u Lynch’ów. Zostaje u nich na noc. Nie martwcie się o mnie. Wrócę jutro 

nie wiem kiedy.
                                                                                  
Lau <3

Położyłam kartkę na komodzie  przedpokoju i wyszłam na palcach z domu. 

Zwartą grupka przeszliśmy przez ulicę i weszliśmy do domu Lynch’ów.  Rik 

powiedział że ich rodzice wyjechali na tydzień więc zacznie się zabawa! ( nie 

impreza – od. Aut.)
------------------------------------------
No i jest rozdział! :)

KOMENTUJCIE! Proszę... 

Szczerze? Motywuje mnie to strasznie do działania, liczę na was! :*

#Rossiaczkowa

2 komentarze:

  1. SUPER ROZDZIAŁ! Tylko krótki: (
    Ale i tak ZAJEFAJNY ROZDZIALIK!!!!
    Nie mogę się doczekać nexta; ):*
    Mam nadzieję że będzie niedługo; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze to na razie nie mam czasu ich przedłużać, ale z czasem będą się robił dłuższe :) Rozdział już dodaję! :D #Rossiaczkowa PS Dodam dwa xD

    OdpowiedzUsuń