Łączna liczba wyświetleń

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 2

Rozdział 2

Odwróciłam się a przede mną stał…………. Ross, Ross Lynch we własnej osobie. 

Oniemiałam! Moja blondyneczka. Tak mówiłam na niego jak tutaj byłam. Szybko 

do niego podbiegłam i wtuliłam się jak w pluszowego misia. Jak mi go brakowało! 

Znowu czuje motyle w brzuchu! Jezu! Ja się w nim naprawdę zakochałam o.O

- Jak ja za tobą tęskniłam! – wyszeptałam płacząc ze szczęścia.

- Ja za tobą też. – wyszeptał Ross.

- Jest też twoje rodzeństwo ? – zapytałam i Odkleiłam się od niego

- Nie przyjedzie za tydzień.

-Aaaaaaaaaaaa. Spoko – powiedziałam i pociągnęłam go do pokoju.

- WOW! Ale  SUPER fototapeta! – krzyknął Ross.

- No wiem. A tak wgl skąd dowiedziałeś się ze, przyjechałam? Przecież dopiero 1 h 

temu tu przyjechałam! – krzyknęłam

- Twoja mama zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała, że jesteś przytłoczona z 

powodu że, mnie nie ma i  że masz zamiar mnie szukać i czy mógłbym przyjść – 

powiedział Ross na jednym tchu.

- Wow i What? – powiedziałam i poleciałam na dół z krzykiem

- MAMOOOOOOOOOOOOOOO! – wydarłam się

- Co się stało? – powiedziała  jak widać przestraszona mama i w tym momencie 

Ross zbiegł na dół.

- Czemu mi kurde nie powiedziałaś że, masz telefon do Lynch’ów? – kolejny raz 

się wydarłam się.

- Bo o tym zapomniałam. Przepraszam. Było to dla twojego dobra. – powiedziała 

skruszona mama.

- Przepraszam!? Przepraszam!? Dla mojego dobra!? Ty chyba myślałaś tylko o 

sobie, nie pomyślałaś jak mogę się czuć. Jesteś straszna!Wiesz jak ja cierpiałam! 
 
tak chociaż mogłabym porozmawiać z Rossem przez ten czas jak byłam w 

Londynie! Nienawidzę cię! Jak mogłaś mi to zrobić, zapomnieć?- krzyknęłam i 

wybiegłam z domu z płaczem. Ross pobiegł za mną. Pobiegłam do ogrodu na 

huśtawkę i płakałam. Ross usiadł koło mnie i przytulił mnie mocno. Wtuliłam się 

w niego. JEZU! Jak mi go brakowało tych ciepłych ramion w których czułam się 

tak bezpiecznie.

- Ciiiiii. Już nie płacz. – wyszeptał mi do ucha Ross.

-Dziękuje. – powiedziałam do Rossa

- Za co? – powiedział kompletnie zdezorientowany Ross z miną typu o.O

- Za to ze znowu przy mnie jesteś. Nawet nie wiesz jaka jestem cholernie 

szczęśliwa że, mogę mieć takiego  przyjaciela. – odpowiedziałam.

-Awwwwwwwwwww…..- powiedziała bliska płaczu Van. What? Skąd ona się 

wzięła!?

-Co? –powiedzieliśmy w tym samym czasie.

-Ttak słodddko razzzem wyglllądacie i tto bbył ttakiee wzzrusszającce. – 

wychlipiała Van. My tylko wybuchliśmy histerycznym śmiechem.

- Chodź mam dla ciebie niespodziankę, tylko ładnie się ubierz! – powiedział  Ross

- No ok tylko pomożesz mi coś wybrać prawda? – powiedziałam robiąc maślane 

oczka. Tak na marginesie Ross ma zarąbisty gust w wybieraniu ciuchów i jako 


jedyny lubi chodzić po sklepach

-Urgh.. No dobra :D – powiedział na co pociągnęłam go do pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz