Rozdział 2
Odwróciłam się a przede mną stał…………. Ross, Ross Lynch we własnej osobie.
Oniemiałam! Moja blondyneczka. Tak mówiłam na niego jak tutaj byłam. Szybko
do niego podbiegłam i wtuliłam się jak w pluszowego misia. Jak mi go brakowało!
Znowu czuje motyle w brzuchu! Jezu! Ja się w nim naprawdę zakochałam o.O
- Jak ja za tobą tęskniłam! – wyszeptałam płacząc ze szczęścia.
- Ja za tobą też. – wyszeptał Ross.
- Jest też twoje rodzeństwo ? – zapytałam i Odkleiłam się od niego
- Nie przyjedzie za tydzień.
-Aaaaaaaaaaaa. Spoko – powiedziałam i pociągnęłam go do pokoju.
- WOW! Ale SUPER fototapeta! – krzyknął Ross.
- No wiem. A tak wgl skąd dowiedziałeś się ze, przyjechałam? Przecież dopiero 1 h
temu tu przyjechałam! – krzyknęłam
- Twoja mama zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała, że jesteś przytłoczona z
powodu że, mnie nie ma i że masz zamiar mnie szukać i czy mógłbym przyjść –
powiedział Ross na jednym tchu.
- Wow i What? – powiedziałam i poleciałam na dół z krzykiem
- MAMOOOOOOOOOOOOOOO! – wydarłam się
- Co się stało? – powiedziała jak widać przestraszona mama i w tym momencie
Ross zbiegł na dół.
- Czemu mi kurde nie powiedziałaś że, masz telefon do Lynch’ów? – kolejny raz
się wydarłam się.
- Bo o tym zapomniałam. Przepraszam. Było to dla twojego dobra. – powiedziała
skruszona mama.
- Przepraszam!? Przepraszam!? Dla mojego dobra!? Ty chyba myślałaś tylko o
sobie, nie pomyślałaś jak mogę się czuć. Jesteś straszna!Wiesz jak ja cierpiałam!
tak chociaż mogłabym porozmawiać z Rossem przez ten czas jak byłam w
Londynie! Nienawidzę cię! Jak mogłaś mi to zrobić, zapomnieć?- krzyknęłam i
wybiegłam z domu z płaczem. Ross pobiegł za mną. Pobiegłam do ogrodu na
huśtawkę i płakałam. Ross usiadł koło mnie i przytulił mnie mocno. Wtuliłam się
w niego. JEZU! Jak mi go brakowało tych ciepłych ramion w których czułam się
tak bezpiecznie.
- Ciiiiii. Już nie płacz. – wyszeptał mi do ucha Ross.
-Dziękuje. – powiedziałam do Rossa
- Za co? – powiedział kompletnie zdezorientowany Ross z miną typu o.O
- Za to ze znowu przy mnie jesteś. Nawet nie wiesz jaka jestem cholernie
szczęśliwa że, mogę mieć takiego przyjaciela. – odpowiedziałam.
-Awwwwwwwwwww…..- powiedziała bliska płaczu Van. What? Skąd ona się
wzięła!?
-Co? –powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Ttak słodddko razzzem wyglllądacie i tto bbył ttakiee wzzrusszającce. –
wychlipiała Van. My tylko wybuchliśmy histerycznym śmiechem.
- Chodź mam dla ciebie niespodziankę, tylko ładnie się ubierz! – powiedział Ross
- No ok tylko pomożesz mi coś wybrać prawda? – powiedziałam robiąc maślane
oczka. Tak na marginesie Ross ma zarąbisty gust w wybieraniu ciuchów i jako
jedyny lubi chodzić po sklepach
-Urgh.. No dobra :D – powiedział na co pociągnęłam go do pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz