Łączna liczba wyświetleń

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 3

Rozdział 3

Kiedy byliśmy w moim pokoju i weszliśmy do garderoby zdziwiłam się ponieważ 


dziwo wszystkie moje ubrania i pierdoły wszystko co miałam w walizkach było 

rozpakowane ale, nie wnikałam. Usiadłam sobie na fotelu w garderobie a, Ross 

się na mnie dziwnie spojrzał.

- No co? Ty miałeś wybierać nie ja. – powiedziałam jak to by było oczywiste.

- Ach tak!?-powiedział i zaczął się do mnie zbliżać

-Taaaaak. – powiedziałam niepewnie. Po chwili był już koło mnie i zaczął mnie 

łaskotać już mnie tak łaskotał 10 minut a ja śmiałam się w niebogłosy.

- Ppprzzzeeeestaaaań ppprosssszzeeee!- krzyczałam między wybuchami 

śmiechu. Wreszcie przestał i znowu usłyszeliśmy:

-Awwwwwwwwwwwww…….- powiedziała Van z aparatem w rękach

- Co ty tu znowu do cholery robisz!? – krzyknęłam

-Już idę, idę  - powiedziała i wyszła.

- No to Ross bierz się do pracy – powiedziałam.

-Oj Lau, Lau ty leniuchu. – powiedział cicho

-Słyszałam

-Hmmmm myślę że możesz założyć tą sukienkę – podał mi Czarno- turkusową 

sukienkę z czarną górą i turkusowym dołem  za uda – te buty i podał mi buty na 

9-10 cm obcasie zapinanymi do kostek – iiiii….te bransoletki –podał mi 2 czarne 


 bransoletki i jedną turkusową – oraz do tego ten naszyjnik.

-Nie nie chce naszyjnika. – powiedziałam stanowczo

-AAle dlaczego? – zapytał

- Bo go już mam blondyneczko – powiedziałam i pokazałam mu naszyjnik z 

serduszkiem i kluczykiem, który do niego dostałam.

- Cały czas go nosisz – wyszeptał

- No pewnie że, noszę- powiedziałam – jak mogłabym nie nosić naszyjnika od 

swojego najlepszego przyjaciela? – powiedziałam wzięłam od niego rzeczy i 

skierowałam się do łazienki. Na odchodne rzuciłam:
-
 Porób sobie co tam chcesz – rzuciłam i weszłam do łazienki. Kiedy się 

przebrałam i umalowałam kolorystycznie czyli; eyeliner, turkusowy cień do 

powiek, tusz do rzęs i lekki błyszczyk, postanowiłam zrobić sobie lekkiego koka. 

Kiedy skończyłam przyjrzałam się sobie i efekt był powalający. Ross ma 

naprawdę świetny styl.  Kiedy wyszłam z łazienki usłyszałam piękną melodię 

piosenki, którą bardzo dobrze znałam, nazywała się „You Can Come To Me”. 

Właśnie śpiewał refren, gdy skończył zaczęłam bić brawo. Uśmiechnięty odwrócił 

się w moją stronę jak mnie zobaczył szczęka mu opadła. 5 minut tak się gapił i 

nie mrugał to było niepokojące wiec  skierowałam się do drastycznych metod. 

Stanęłam bokiem do niego i wrzasnęłam mu do ucha:

- ROOOOOOOOOOOOOOOSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS!!! – wydarłam się 

tak że ten spadł z krzesła.

- Oj odegram się Marano, ale nie teraz bo za ładnie wyglądasz, teraz chodź do 

mnie bo ja tez musze się przebrać – powiedział i pociągnął mnie za rękę

- Weś uważaj bo idę na 10 cm, nie?! – powiedziałam i kiedy już spokojnie 

szliśmy 

do domu Lynch’ów Ross powiedział że tym razem ja mam mu wybrać ubranie. 

Zgodziłam się. Kiedy weszliśmy do jego pokoju poszliśmy do jego garderoby.

3 komentarze:

  1. SUPER ROZDZIAŁ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU!!!!!!!!!!:):):)*)*)*)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, za miły komentarz :) Już niedługo następny rozdział :D #Rossiaczkowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, za miły komentarz :) Już niedługo następny rozdział :D #Rossiaczkowa

    OdpowiedzUsuń