Rozdział 3
Kiedy byliśmy w moim pokoju i weszliśmy do garderoby zdziwiłam się ponieważ
o
dziwo wszystkie moje ubrania i pierdoły wszystko co miałam w walizkach było
rozpakowane ale, nie wnikałam. Usiadłam sobie na fotelu w garderobie a, Ross
się na mnie dziwnie spojrzał.
- No co? Ty miałeś wybierać nie ja. – powiedziałam jak to by było oczywiste.
- Ach tak!?-powiedział i zaczął się do mnie zbliżać
-Taaaaak. – powiedziałam niepewnie. Po chwili był już koło mnie i zaczął mnie
łaskotać już mnie tak łaskotał 10 minut a ja śmiałam się w niebogłosy.
- Ppprzzzeeeestaaaań ppprosssszzeeee!- krzyczałam między wybuchami
śmiechu. Wreszcie przestał i znowu usłyszeliśmy:
-Awwwwwwwwwwwww…….- powiedziała Van z aparatem w rękach
- Co ty tu znowu do cholery robisz!? – krzyknęłam
-Już idę, idę - powiedziała i wyszła.
- No to Ross bierz się do pracy – powiedziałam.
-Oj Lau, Lau ty leniuchu. – powiedział cicho
-Słyszałam
-Hmmmm myślę że możesz założyć tą sukienkę – podał mi Czarno- turkusową
sukienkę z czarną górą i turkusowym dołem za uda – te buty i podał mi buty na
9-10 cm obcasie zapinanymi do kostek – iiiii….te bransoletki –podał mi 2 czarne
bransoletki i jedną turkusową – oraz do tego ten naszyjnik.
-Nie nie chce naszyjnika. – powiedziałam stanowczo
-AAle dlaczego? – zapytał
- Bo go już mam blondyneczko – powiedziałam i pokazałam mu naszyjnik z
serduszkiem i kluczykiem, który do niego dostałam.
- Cały czas go nosisz – wyszeptał
- No pewnie że, noszę- powiedziałam – jak mogłabym nie nosić naszyjnika od
swojego najlepszego przyjaciela? – powiedziałam wzięłam od niego rzeczy i
skierowałam się do łazienki. Na odchodne rzuciłam:
-
Porób sobie co tam chcesz – rzuciłam i weszłam do łazienki. Kiedy się
przebrałam i umalowałam kolorystycznie czyli; eyeliner, turkusowy cień do
powiek, tusz do rzęs i lekki błyszczyk, postanowiłam zrobić sobie lekkiego koka.
Kiedy skończyłam przyjrzałam się sobie i efekt był powalający. Ross ma
naprawdę świetny styl. Kiedy wyszłam z łazienki usłyszałam piękną melodię
piosenki, którą bardzo dobrze znałam, nazywała się „You Can Come To Me”.
Właśnie śpiewał refren, gdy skończył zaczęłam bić brawo. Uśmiechnięty odwrócił
się w moją stronę jak mnie zobaczył szczęka mu opadła. 5 minut tak się gapił i
nie mrugał to było niepokojące wiec skierowałam się do drastycznych metod.
Stanęłam bokiem do niego i wrzasnęłam mu do ucha:
- ROOOOOOOOOOOOOOOSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS!!! – wydarłam się
tak że ten spadł z krzesła.
- Oj odegram się Marano, ale nie teraz bo za ładnie wyglądasz, teraz chodź do
mnie bo ja tez musze się przebrać – powiedział i pociągnął mnie za rękę
- Weś uważaj bo idę na 10 cm, nie?! – powiedziałam i kiedy już spokojnie
szliśmy
do domu Lynch’ów Ross powiedział że tym razem ja mam mu wybrać ubranie.
Zgodziłam się. Kiedy weszliśmy do jego pokoju poszliśmy do jego garderoby.
SUPER ROZDZIAŁ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU!!!!!!!!!!:):):)*)*)*)
OdpowiedzUsuńDziękuję, za miły komentarz :) Już niedługo następny rozdział :D #Rossiaczkowa
OdpowiedzUsuńDziękuję, za miły komentarz :) Już niedługo następny rozdział :D #Rossiaczkowa
OdpowiedzUsuń