Łączna liczba wyświetleń

sobota, 31 października 2015

Rozdział 31

Rozdział 31
*Oczami Laury*
Właśnie chodziliśmy po sklepie szukając różnych pierdół na imprezę. Kupiliśmy już: napoje procentowe, gazowane i dużo wody mineralnej,chipsy, popcorn, chrupki, paluszki, cukierki, 3 paczki babeczek, 2 ciasta, balony, serpentyny  i słomki. Właśnie podchodziliśmy do kasy, gdy nagle spojrzała
na nas sprzedawczyni.
- Dzień dobry. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dzień dobry. Czekajcie ja was skądś kojarzę.
- Austin & Ally? - zapytał Ross.
- No faktycznie, moje dziecko ciągle ogląda ten serial. Sama się nim zainteresowałam. Mogę wasze autografy?
- Pewnie. - podpisaliśmy się na jakiejś kartce, ale jak zapłaciliśmy i już mieliśmy odchodzić, kasjerka nas zaczepiła.
- A czy to prawda, że będziecie brać ślub? - i w tym momencie nas zatkało. Ross okazał się bardziej odważny i pierwszy się otrząsnął. 
- Tak, a teraz do widzenia. - odpowiedział, złapał mnie za rękę i wyszliśmy na parking.
Gdy podjechaliśmy pod dom to oczywiście mądra ja zaczęłam w drodze myśleć, jakie to ja mam piękne życie. Mam narzeczonego, własny dom, rodzinę, za niedługo biorę ślub. Tak się zapatrzyłam, że nie ogarnęłam, że już jesteśmy pod domkiem. Ross jak gentelman (czytaj: dżentelmen)otworzył mi drzwi, a ja jak głupia dalej siedziałam w samochodzie xD Dopiero jak Ross lekko cmoknął mnie w usta się "wybudziłam" z transu. 
- Oj Lau, o czym tak słońce myślisz, co? - zapytał ze śmiechem Ross, jak wyjmowaliśmy zakupy.
- O moim życiu. - odparłam bez zastanowienia.
- Ale, że jest złe czy co? - zapytał, jak stawialiśmy już zakupy na blacie. Ja się rozebrałam z płaszczyka i poszłam do kuchni.
- Nie Ross. Właśnie chodzi o to, że lepszego życia nie mogłam sobie wymarzyć. Mam prawdziwą rodzinę, mieszkam z narzeczonym, za kilkanaście miesięcy będę miała ślub, nic więcej mi od życia nie potrzeba. No ewentualnie dzieci. - odpowiedziałam mu z lekkim uśmiechem. Przez chwilę mówiąc to patrzyłam mu w oczy, ale po mojej odpowiedzi, on zmniejszył dzielącą nas odległość tak, że ja opierałam się o ścianę. 
- Kocham Cię. Uwierz mi, że ze mną jest tak samo. - odpowiedział i już miał mnie pocałować, gdy wyszeptał jeszcze tuż przy moich ustach.
- A gromadkę dzieci ci obiecuję - ja się tylko zaśmiałam, chciałam mu odpowiedzieć, ale pokusa zasmakowania jego ust była bardziej zadowalająca. Nie zastanawiając się wpiłam się w jego usta. On z ochotą oddawał pocałunki. Niestety musiałam przerwać tą chwilę, ponieważ nie zdążyłabym upiec ciasta na imprezkę. Więc odkleiłam się od Rossa, ale nie chciał mnie przepuścić. Znowu zaczął mnie całować, a ja szykując się do odepchnięcia go, położyłam swoje dwie ręce na jego torsie, a on przewidując moje posunięcie złapał mnie za uda podniósł, a ja oplotłam swoje nogi wokół jego pasa. Było cudownie, do chwili kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeskoczyłam z uśmiechem z Rossa i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je a przede mną stał...
-------------------------------------------------------------------
Wiem że głupi ale nad następnym bardziej się postaram :)
#Rossiaczkowa

3 komentarze:

  1. Dziś zaczęłam czytać tego bloga...
    I moge powiedzieć tylko jedno...
    CUDO!! Po prostu zaczapiście xD
    Bardzo zaciekawiła mnie ta historia <3
    Życze ci weny
    i z niecierpliwością czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za miłe słowa :) Next dzisiaj :))))
    #Rossiaczkowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za miłe słowa :) Next dzisiaj :))))
    #Rossiaczkowa

    OdpowiedzUsuń