Rozdział 27
*Oczami Lau*
(...)Mamy dla was świetną wiadomość! - powiedziała tryskająca z radości Rydel.
- No to Rydel podziel się z nami tą wiadomością.
- No to... Vanka i Riker się wybudzili. - i po tych słowach momentalnie na naszych twarzach zakwitł uśmiech. Ja wyrwałam się z objęć Rossa i wbiegłam do sali wspomnianej dwójki.
- Riker!- wydarłam się i rzuciłam na blondyna, przytuliłam go, aż zaczął się niespodziewanie dusić. Szybko go puściłam. On zaczął łapczywie łapać powietrze.
- Tak Cię przepraszam Riker. Po prostu się cieszę.
- A o własnej siostrze to pamiętasz? - spytała z ironią Vanessa.
- Tak pamiętam, ale czuje do niej żal, że spotyka się z chłopakiem, który...który - tutaj przerwałam bo zaczęły mi lecieć łzy.
- Lau no nie płacz, chodź. - powiedział Riker i wyciągnął do mnie ręce. Szybko się do niego przytuliłam. Zaczęłam ryczeć jak bóbr.
- Cicho. Cicho. Lau, ale on ci nic nie zrobi. - Ale on wie gdzie ja mieszkam!
- Spokojnie. Ross na pewno zadba o to, żeby ci się nic nie stało.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się do niego szeroko i mocno przytuliłam. W tym momencie do sali wszedł Ross.
- Kochanie mam być zazdrosny - zapytał mnie Ross i zaczął się śmiać.
- Ha ha. Bardzo śmieszne. - rzuciłam sarkazmem idąc do niego.
- Oj nie gniewaj się. - przeprosił z miną zbitego pieska i mnie mocno do siebie przyciągnął, ja się w niego wtuliłam. Van i Riker robili serduszka w powietrzu. Ja tylko teatralnie przewróciłam oczami.
- Hej, a wiecie w końcu. Nie. Inaczej, czy pamiętacie kto spowodował ten wypadek? - zapytałam pary leżącej na łóżkach.
- Emm... na pewno to była dwójka chłopaków może w moim wieku. - odpowiedział Riker mrużąc oczy, żeby sobie przypomnieć.
- Aha. Chociaż to dobrze wiedzieć. - nagle do sali wparowała cała rodzinka, a Ryde podeszłą do mnie i Rossa.
- Lau, jakiś dwóch przystojniaków czeka na ciebie na korytarzu. - powiedziała, ruszając znacząco brwiami. Ja tylko zmrużyłam oczy i łapiąc Rossa za rękę wyszłam na korytarz. Stało na nim dwóch przystojniaków ja to mówiła Rydel.
- Emm... kim jesteście? - zapytałam nie kojarząc tych dwóch twarzy.
- Ee...Lau, nie pamiętasz nas? To my! Jake i Dylan. - powiedział już kojarzę! - Jake.
- O matko! - powiedziałam i rzuciłam im się w objęcia. Oni szybko wzięci mnie z ramiona.
- Właśnie zapomniałabym - podeszłam do Rossa wzięłam go za rękę i poprowadziłam do Jake i Dylana. - Ross poznaj Jake i Dylana, moich kumpli ze szkoły, Jake, Dylan poznajcie Rossa, mojego chłopaka. - wszyscy z szerokimi uśmiechami podali sobie ręce. Mam nadzieję, że się polubią.
- Czekaj, czekaj ja cię skądś kojarzę. - odezwał się nieoddzywający się Dylan.
- Może mówi ci coś nazwa R5? - zaśmiał się Ross.
- A no tak! Bardzo was lubię! - ucieszył się Dylan.
- Miło nam.
- A tak właściwie co was tu sprowadza. Bo to troszkę dziwne... zapytałam troszkę zakłopotana.
- No bo... jak by to powiedzieć. To my spowodowalismy ten wypadek. - powiedział Jake, drapiąc się po karku.
- Co!? - wydarłam się na cały korytarz.
CDN.
---------------------------------------------
Przepraszam, że rozdział tak późno ale wcześniej nie miałam czasu go dodać ani napisać. Mam nadzieję, że się podoba #Rossiaczkowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz