Łączna liczba wyświetleń

piątek, 16 października 2015

Rozdział 29

Rozdział 29
*Oczami Lau (Lau będzie baaaaardzo często, znaczy jej oczami xD)
(...) My ciągle siedzieliśmy wtuleni w siebie. Nagle na korytarz wbiegł, raczej wleciał zdyszany RyRy. Ja od razu odwróciłam głowę w jego stronę. Wydawał się być naraz i szczęśliwy, radosny, przygnębiony, zmęczony i ożywiony.
- Słuuu....( zadyszka xD) chajcie! Ja jako meeneeger R5 załatwiłem wam.... - i ta chwila napięcia!
- ... TRASĘ KONCERTOWĄ! - wydarł się i uśmiechną się szeroko. Nam wszystkim tez od razu polepszył humor. Wszyscy rzucili się (i to dosłownie, aż się przewrócił!) na Rylanda. 
- I dodatkowo załatwiłem jedno wolne miejsce dla Lau! Bo wiem jak ty z Rossem przeżywalibyście tą roczną rozłąkę bla, bla bla... Tak wiem to takie słodkie, bla, bla, bla...że aż się porzygam! - zaśmiał się tak jak każdy z nas z jego słów. Ja odruchowo pisnęłam i mocno przytuliłam RyRy'ego.
- Aaaaaaaaaaaaaa! Kocham Cię! - ten już się prawie dusił.
- Ej! A to nie mnie kochasz? - wtrącił się Ross z udawanym oburzeniem.
- Boże! Ross jaki ty jesteś głupi! - zaśmiałam się zbierając się z podłogi.
- Ale za to jaki słodki. - powiedział i wyprężył dumnie pierś. Ja się zaśmiałam, cmoknęłam go szybko w usta.
- No jesteś, jesteś... - szepnęłam uśmiechając sie lekko. Tak bardzo się ciesze, że R5 jedzie w trasę koncertową, a ja z nimi. Na pewno będziemy się świetnie bawić. Pozwiedzamy trochę świata, m. in.: Polska, Francja, Portugalia, Hiszpania, Niemcy, Ukraina, Wielka Brytania i Kalifornia, a potem do domku! :)Już nie mogę się doczekać. Ryland właśnie nam teraz tłumaczył wszystko na temat trasy i dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy. Ja mam wstępy wszędzie. Za kulisy, na scenę i do pokoju R5 tak jak do garderoby. Na każdym koncercie będę stała z RyRy'm za kurtyną i obserwowała Lynch'ów zza kulis. Po każdym koncercie mamy czas wolny. Jak Ryland miał zaczął tłumaczyć ostatnią rzecz, nagle zza drzwi sali Rikera i Vanessy dało się usłyszeć długie i przeraźliwe pikanie. Pikało na zmianę. Z sali jak torpeda wyleciała pielęgniarka i pognała do pokoju lekarskiego. Po jakiś 2 minutach, pielęgniarka znowu wyleciała jak torpeda, ale tym razem z lekarzem. Pognali do Rika i Van, a ja ze łzami w oczach przykleiłam twarz do szyby. Ross przytulił mnie od tyłu. Odwróciłam się do niego i wtuliłam się mocno w mojego pluszowego misia. Nie chciałam patrzeć jak oni...oni...... nie nie jestem w stanie tego powiedzieć. Widziałam, jak odłączali wszystkie rurki i przyrządy. 
- Lau - to Ross wiedziałam. - Lau.
- Już po wszystkim?- Ross nie zdążył mi odpowiedzieć, a z sali wyszedł uśmiechnięty lekarz.
- Słuchajcie dzieciaki. To cud! Oni...
--------------------------------------------------------------------
CDN.
Mam nadzieję, ze się podoba. Chyba wiecie co się stanie w nastepnym rozdziale. Można się domyślić. Pozdrawiam z łóżeczka ;) 
#Rossiaczkowa

1 komentarz: