Rozdział 28 - Nareszcie! :)
Ważna notka pod rozdziałem!
*Oczami Lau*
- Co!? - wydarłam się na cały szpital.
- No bo my jechaliśmy samochodem.... - zaczął Dylan, drapiąc się po karku.
- Wiem co to znaczy!!! -wydarłam się na Dylana. Już miałam się na niego rzucić, ale powstrzymały mnie czyjeś silne ramiona. Wiedziałam, że to mój narzeczony, ale nadal próbowałam się wyrwać. Niestety, on już wiedział, że znowu chciałam uderzyć mojego "kolegę" stojącego przede mną. Po 10 minutach dałam spokój i po prostu odwróciłam się twarzą do Rossa i przytuliłam się do niego. On mocno mnie objął.
- Lau, ale my naprawdę nie chcie... - zaczął Jake.
- A wypchaj się! Spadaj stąd!
- Ale Laur... - znowu zaczął Jake.
- Spadajcie! W trybie now! - nie zdążyli się ruszyć, a z sali wypadli nasi przyjaciele, a za nimi pokazali się lekarze. Wszyscy byliśmy zdezorientowani i nie wiedzieliśmy co sie dzieje, czy coś się stało. Z sali wybiegła pielęgniarka, zatrzymałam ją i zapytałam słabym głosem.
- Co się dzieję?
- Oj dziecko... Marnie wyglądasz, a ja nie chcę pogarszać twojego stanu. - powiedziała patrząc na mnie z troską.
- Czyli, że coś złego się dzieje? - zapytałam ze łzami w oczach.
- Na pewno chcesz wiedzieć? - jeszcze chciała się upewniać! Urgh! Jakby widać nie było.
- Tak.
- A więc... wasi przyjaciele. Mieli zatrzymanie akcji serca. Potem mięli silne wstrząsy. Niestety, ale znowu zapadli w śpiączkę. I właśnie po tych słowach nic już nie słyszałam, ani nie widziałam. Po prostu zemdlałam. I nagle przed oczami stanął mi obraz. Ja z brzuchem, chyba byłam w ciąży. Idąc parkiem trzymałam Rossa za rękę. Nagle ktoś złapał go od tyłu, a on puścił moją rękę. I teraz się obudziłam. Otworzyłam powoli oczy. Od razu wiedziałam, że znajduję się na kolanach u Rossa.
- Lau! Boże jak się o ciebie martwiłem! - krzyknął i od razu mocniej mnie przytulił. Ja też wyczułam moment i tak siedzieliśmy wtuleni w siebie.
- To nie był sen prawda? - zapytałam się go łamiącym głosem.
- Nie - wyszeptał, ja się rozpłakałam, a on zaczął mnie głaskać po głowie. Ciesze się, że go mam.
---------------------------------------------
Przepraszam za STRASZNIE długą nieobecność na blogu, ale nie miałam pomysłu co napisać i miałąm duuuuuuuuuuuuuużo nauki. Więc PRZEPRASZAM WAS! :*
#Rossiaczkowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz