Łączna liczba wyświetleń

piątek, 13 listopada 2015

Rozdział 34

Rozdział 34
*Oczami Lau*
Gdy wpuściłam te bandę dzikusów i popatrzyłam po ich twarzach, wydawało mi się, że kogoś brakuję. No zaraz.... Rydel - jest, Ell - jest, Rocky - jest, RyRy - jest, Vanka - jest, Ja- jestem, Ross - jest... Nie ma Rikera! A dlaczego zaraz się dowiem...
- Uwaga! Uwaga! - no na szczęście zwrócili uwagę, teraz się zabawimy w żołnierzyki! - Baczność już! - wydarłam się. Jezu jestem aż taka straszna, że nawet Ross i Ryd stanęli w szeregu na baczność.  Okeeej. To zaczyna być dziwne.
- Yyyy.... Ross a ty po co stanąłeś w szeregu?
- Bo jesteś straszna! - powiedział i wzdrygnął się.
- Dobra to zaczynamy przesłuchanie. Zaczynamy po kolei. Rocky czy wiesz coś na temat Rikera?
- Nie. Ja jak wyszliśmy ze szpitala, to oni szli do domu, a ja z Ellem odbiłem w stronę centrum i poszliśmy do kina, potem na kręgielnie, na lody, do wesołego miasteczka i do domu. - odpowiedział na jednym wdechu po czym zasalutował (przyłożył dwa palce do czoła, stojąc na baczność - od aut.). Oj bała się dziecina...
- No dobrze - powiedziałam, mrużąc oczy. - No to Ella nie pytam. Ryd?
- J-ja b-byłam w sz-szpitalu a p-potem p-poszłam d-do d-domu i p-pomagałam sz-szykować s-się V-Vance. - powiedziała, już miała kontynuować, gdy jej na chwilę przerwałam.
- Spokojnie Rydel. Nie bój się mnie. No ja rozumiem chłopaki, ale ty? Kobito, weź mnie nie rozśmieszaj...- uśmiechnęłam się do niej ciepło, co odwzajemniła.
- No to kontynuuj.
- Ale jak szykowałam Vankę, Riker wpadł do pokoju zdyszany i tylko w biegu powiedział, że idzie coś załatwić z jakimś chłopakiem i że wróci za jakąś godzinę jak wszystko dobrze pójdzie.
- Cholera!
- Co jest Lau? - zapytał Ross
- Potem wam wytłumaczę, po prostu wiem gdzie idzie Riker i muszę go jak najszybciej powstrzymać.
- A gdzie idzie? - tylko tyle usłyszałam, nim wybiegłam do kuchni, żeby zadzwonić do Rikera. Na szczęście odebrał po 2 sygnałach.
*Rozmowa telefoniczna*
R: Halo?
L: Riker czy ty już do reszty ocipiałeś?
R: Ale dlaczego?
L; Oj już dobrze oboje wiemy, że poszedłeś do niego. 
R: Ale Lau, ja musiałem. Przecież wiesz, że chciałem dokopać temu gościowi i powiedzieć mu, żeby odwalił się od Vanessy.
L: Ja wiem Riker, ale uważam, że nie powinieneś... Dobra nie ważne. Gdzie teraz jesteś?
R: Wall Street 34, przecznicę od jego domu.
L: Riker mam to gdzies co sobie teraz myślisz, jaką masz wielką chęć dokopania temu gościowi, ale nie pozwolę ci na to... Mimo wszystko, że on mnie... no wiesz co... Wracaj do nas na imprezkę.
R: Ale...
L:  Żadnego ale. Wiesz do czego jestem zdolna. Specjalnie z twojego powodu robiłam na początku spotkania przesłuchanie. Wszyscy stali w rządku na baczność  i mi odpowiadali co wiedzą na temat twojego zniknięcia. Skumałam po tym co powiedziała mi Rydel. A teraz zawracaj i chodź do nas. To na razie.
R: Czekaj. Dziękuję. - mimo, że go nie słyszałam, wiedziałam, że się uśmiecha. 
L: Luuuzik... 
Gdy weszłam do salonu, zobaczyłam, że wszyscy siedzą w salonie i rozmawiają o tym  co się mogło stać z Rikerem.
- Ooo... Lau już jesteś. I co??? - zapytał Ross z ciekawością.
- Riker zaraz tu będzie i sam wam wszystko wytłumaczy. - chwilę pogadaliśmy i po jakichś 10 minutach ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Rydel chciała wstać, ale ją powstrzymałam.
- Ja mu muszę jeszcze coś powiedzieć, więc ja otworzę. Zerwałam się i w miarę możliwości pobiegłam do drzwi ( miałam 10 centymetrowe koturny! ). Gdy otworzyłam do drzwi zobaczyłam uśmiechniętego Rikera.
- Siemka. No i taki masz być. Nie przejmować się tym co było i co będzie, a żyć tym co jest teraz. - powiedziałam i się do niego uśmiechnęłam.
- Dziękuję, za wszystko. - gdy wszedł mocno mnie przytulił.
- Nie ma za co, a teraz chodź do reszty. - powiedziałam i pociągnęłam go do reszty. Gdy weszliśmy do salonu, Riker usiadł sobie na wolnym miejscu, a ja znowu na kolanach Rossa.  Wszyscy się przywitali z Rikiem i zaczęły sie pytania.
- Riker mógłbyś nam wyjaśnić gdzie poszedłeś??? - zapytała Vanessa, nie ukrywając zdziwienia.
- No dobrze, tylko Van błagam cię panuj nas sobą po tym co ci powiem. - ta tylko kiwnęła głową i Riker zaczął mówić, przynajmniej taki miał zamiar.
- No to..... poszedłem do.........
                                                                CDN.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co raz bardziej zaczynają podobać mi się moje rozdziały i nie pomyślcie, że sie chwalę czy coś. Po prostu czuję wenę i piszę! :* :) Błagam motywujcie mnie komentarzami i wejściami na bloga! :* Kocham was! <3
#Rossiaczkowa

1 komentarz: