Rozdział 18
*Oczami Lau*
Zjedliśmy na spokojnie śniadanie i Ross zaprowadził mnie do korytarza. Stało tam mega pudło.
-Hmmm….. Ross a to co ma znaczyć? - spytałam zdezorientowana.
- Podobno to moja mama przysłała to caluuuuśkie pudło. Chodź otworzymy.- powiedział i zabraliśmy się do pracy. Rozrywaliśmy pudło świetnie się przy tym bawiąc. Po chwili rozdarliśmy całe, i to wszystko było jeszcze w 2 papierowych, odkrywanych pudłach, na których było napisane "SALON", "INNE" i "SYPIALNIA".
- Bosz... Ross co ta twoja mama nam poprzysyłała? - zapytałam ze śmiechem.
- Nie wiem. Otwórzmy to się dowiemy. - odpowiedział i zdjął pudła z pudła xD Postawił je na podłodze. Mi wręczył pudło z podpisem "SYPIALNIA", zaczęłam je rozpakowywać. Ross rozpakowywał pudło z napisem "SALON". Ja w swoim pudle znalazłam nasze ładne, śmieszne i słodkie zdjęcia oprawione w ramki.
- Ross patrz!Nasze ulubione zdjęcia! - powiedziałam do Rossa przekładają ramki ze zdjęciami. Jak do mnie podszedł, to mu je przekazałam. Czyli już wiemy co powiesimy w sypialni. Podeszłam teraz do mojego Rossiaczka. On w swoim pudle znalazł różne pierdółki i dekoracje (łącznie z naszymi zdjęciami tym razem w małych ramkach). Potem oboje podeszliśmy do pudła z napisem "INNE". Znaleźliśmy tam albumy z naszymi zdjęciami. Postanowiliśmy je sobie pooglądać. Ross usiadł sobie na podłodze i oparł się o ścianę, a ja wpakowałam mu się na kolana. Zaczęliśmy oglądać albumy. Były tam różne zdjęcia z różnych okresów naszej przyjaźni. Pooglądaliśmy i posprzątaliśmy po resztkach rozwalonej paczki, a wszystkie dekoracje zanieśliśmy na górę do sypialni. Postanowiliśmy to wszystko pozawieszać wieczorem.
- Ufff.... wreszcie skończone - powiedzieliśmy w tym samym momencie i w tym samym momencie walnęliśmy się na łóżko. Zaczęliśmy się śmiać.
- No to Ross. Słoneczko świeci, a ja idę się poopalać. - powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
- Ja idę popływać. - krzyknął Ross jak wychodziłam do łazienki, aby przebrać się w moje bikini KLIK. Wzięłam ręczniczek, krem do opalania i okularki przeciwsłoneczne. Wyszłam na dwór i od razu zobaczyłam Rossa kręcocego się w basenie.
- Oooo..... mój ulubiony kostium. - powiedział Ross z zadziornym uśmieszkiem. Ja się tylko zaśmiałam, rozłożyłam ręczniczek na leżaku, nasmarowałam się kremem i zaczęłam się opalać. Niestety przeszkodziła mi w tym moja Blondynka.
- Co chcesz? - zapytałam
- Chodź ze mną popływać.
- Nie. Nie widzisz, że się opalam?.
- No proszę...
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo, a Ross odszedł do basenu z miną smutnego pieska. Trudnooo..... Potem go jakoś udobrucham. Nagle z znowu za jakieś 20 minut zasłoniono mi słoneczko. Ale tym razem obyło się bez proszenia. Ross wziął mnie na ręce, tak gwałtownie, że aż okularki mi spadły z nosa. Wziął rozbieg i razem ze mną wskoczył do basenu. Postanowiłam się odegrać i z zaskoczenia wskoczyłam mu na plecy i zaczęłam go podtapiać. Potem zeskoczyłam z niego, on się odwrócił przodem do mnie a ja niemal natychmiast wpiłam mu się w usta.
- No, no kochanie nie ładnie wrzucać mnie do basenu wiesz? - zapytałam go ze śmiechem.
- No wiem, ale ja to wyjątek.
- Tiaaaaaaa...... - odpowiedziałam mu wychodząc z basenu i idąc do domu. Ross przyszedł za mną.
- Ross co robimy na obiad?
- Nie wiem słońce.
- Możeeeeee......
- Wiem! Zróbmy domową pizzę!
- Ok - odpowiedziałam - Tylko może się przebierzemy i pójdziemy do sklepu po składniki, co?
- no raczej by wypadało - powiedział i razem poszliśmy się stosowniej ubrać. Potem wyszliśmy do sklepu i kupiliśmy składniki, oraz dzisiejszą gazetę. W drodze do domu, przeczytaliśmy sobie ją. Oczywiście na stronie tytułowej był nagłówek "Ross Lynch i Laura Marano z serialu "Austin & Ally" narzeczeństwem! - str.8" my tylko się zaczęliśmy śmiać. I na stronie był obrazek nas, przybliżony i w czerwonym kółku mój pierścionek zaręczynowy KLIK. No newsy to się po LA szybko roznoszą. A artykuł brzmiał tak:
Wczoraj uchwyciliśmy Rossa Lyncha i Laurę Marano na zaręczynach! Obserwowaliśmy ich i ich rodziny. Ewidentnie widać był jak Ross prosi o rękę Laury. Od dawna już się ze sobą spotykali. Kiedy ślub? Nie wiemy. Życzymy im szczęścia na nowej drodze życia. Tiaaaa.... no dziękujemy. Doszliśmy do domu i chcieliśmy zacząć robić pizzę, ale przeszkodził nam dzwonek do drzwi. Poszliśmy razem otworzyć. Przed drzwiami stali...
CDN.
---------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba. Chyba nie trudno się domyślić kto stoi przed drzwiami xD #Rossiaczkowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz