Oczami Rossa
Obudziłem się słysząc dzwonek do drzwi. Zaskoczony zbiegłem na dół, ale na tyle cicho, aby nie obudzić mojej księżniczki. Otworzyłem drzwi a tam nikogo nie było tylko mega pudło. Nagle zza pudła wyłonił się jakiś facet, pewnie kurier.
- Dzień dobry. Jestem Jack, jestem kurierem i przywożę przesyłkę od…. – tu przerwał i spojrzał w swoje zapiski - ……. Rodziny Lynch. Poproszę tutaj tylko podpisać i przesyłka już jest pana. – powiedział i podał mi kartkę i pokazał palcem gdzie mam się podpisać. Posłusznie to zrobiłem, a ten zaczął mi się uważnie przyglądać.
- Czy coś nie tak? – zapytałem patrząc się na niego podejrzliwie ze zmarszczonymi brwiami i przymrużonymi oczami. Ten się tylko na mnie popatrzył i odpowiedział.
- Ja rozumiem, że pan tutaj z dziewczyną mieszka, ale do ludzi to by pan się ubierał. – odpowiedział ze śmiechem, a ja popatrzyłem spanikowany na swój ubiór i spaliłem buraczka.
- A tak poza tym skąd pan wie, że mieszkam tu z dziewczyną, właściwie to narzeczoną???
- Hmmm..... po pierwsze gratuluję, a po drugie pańska matka....tak chyba matka, jak nas wezwała, żebyśmy to zabrali to tak się strasznie rozgadał, że nawet kazał mi wejść się rozgościć i zrobiła mi herbatę i zaczęła nawijać jak szalona o panu i pana narzeczonej. Powiem szczerzę współczuję takiej na początku smutnej historii, a teraz jakoś to się poukładało.
- To zacytujmy pana: po pierwsze : dziękuję, po drugie nie wiedziałem że moja mama jest tak gościnna, i tak poukładało się. - odpowiedziałem
- Dobra, ja muszę się już zbierać, do widzenia. - krzyknął idąc do swojego samochodu.
- Do widzenia! - krzyknąłem za nim. Wtargałem to wielkie pudło na środek korytarza i udałem się do naszej sypialni. Lau leżała, obudzona (xD) na brzuchu, bawiąc się moim telefonem.Po cichu zakradłem się za nią i skoczyłem obok niej na łóżko przyciągając ją do siebie, a potem całując. Lau podczas pocałunku odłożyła mój telefon i położyła się na mnie ręce opierając o materac.
*Oczami Lau*
Obudziłam się i nie było przy mnie Rossa, ale słyszałam jakieś rozmowy z dołu. Może jakiś listonosz, ktoś do niego zadzwonił, albo kurier. Chciałam iść to sprawdzić, ale postanowiłam na niego poczekać, bo uświadomiłam sobie, że nie chcę mi się wychodzić spod ciepłej kołderki. Wzięłam sobie telefon Rossa i zaczęłam grać w Flappy Birda. Po 4 grach uznałam, że tą grę stworzył człowiek, który ludzi nie lubi. Ale! Pobiłam jego rekord! Miał 6, a ja doszłam do 12! Wiem, że to mało, a ja cieszę się jak dziecko, ale co tam. nagle rozmowy z dołu ucichły, więc wywnioskowałam, że Ross zaraz do mnie przyjdzie. Nadal grałam sobie na jego telefonie, ale tym razem w Subway Surfers. Nagle łóżko ugięło się pod ciężarem mojego "Ktosia" i ten "Ktoś" przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Ja szybko odłożyłam telefon i położyłam się na Rossie i podparłam się rękami o materac. Nasz pocałunek trwał z 3 minuty, potem już nam brakowało tlenu.
- No to kochanie, jakie mamy na dzisiaj plany? - zapytał Ross
- Ja mam dzisiaj zamiar najpierw zrobić śniadanie, potem przebrać się w kostium, pójść na dwór i się poopalać, a potem jestem do twojej dyspozycji. Tylko uprzedzam ja dzisiaj poza teren naszego domu nie wychodzę!
- No ok. Tylko mam jedno ale.
- Jakie?
- To ja zrobię śniadanie, a nie ty.
- A wcale, że nie. - powiedziałam
- A wcale, że...... - nie dokończył bo przerwałam mu. Mocno i zachłannie wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się teraz jeszcze dłużej. Może z 5 minut, tym razem.
- Nie no to mam propozycję, zróbmy je razem- zaproponowałam.
- Ok.- Ross na szczęście się zgodził. Miałam chytry plan. Zeszliśmy razem do kuchni. Ja miałam zamiar właśnie w tym momencie wcielić swój plan w życie.
- Ross przygotuj składniki na naleśniki, ja pójdę do toalety, ok?
- No pewnie. - widać było, że się ucieszył pewnie chciał się przez ten czas jak najszybciej uwinąć ze śniadaniem, żeby zrobił je sam. Ja szybko zakradłam się do schowka, gdzie były korki. Szybko je przestawiłam i zwiałam z miejsca zdarzenia. :D Ross myślał, że korki wywaliło. Ja sprytnie schowałam się za uchylonymi drzwiami do łazienki na dole. Ross właśnie przechodził przez korytarz, a ja wyszłam zza drzwi i wzięłam rozbieg, oczywiście po cichu i wskoczyłam na jego plecy. Ten zaczął piszczeć jak mała dziewczynka. Zatkałam mu ręką usta. Zeskoczyłam z niego obeszłam, aż zobaczyłam jego twarz w ciemnościach. Zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam. On się już skapnął, że to ja i odwzajemnił pocałunek. Jak tylko skończyliśmy poszłam do schowka i włączyłam korki.
- Nie ładnie tak straszyć swojego przyszłego męża. Jak dostanę przez ciebie zawału to za kogo wyjdziesz? I jak zrobisz Raurzątka? - spytał obejmując mnie w talii i przyciągając do siebie, z tym uśmieszkiem. Przyciągnął mnie tak ze patrzyliśmy sobie w oczy.
- Nooo wieeeesz....... znalazłabym jakiegoś faceta, oświadczyłby mi się...... - nie skończyłam bo zobaczyłam minę Rossa. po prostu mu zrzedła. - Ross, głupku! Przecież ja nie mogłabym żyć z innym facetem. Jak byś nie daj Boże zginął ja najprędzej odebrałabym sobie życie.- powiedziałam i wtuliłam się w jego tors.
- Nie możesz tego zrobić nigdy! Nigdy z mojego powodu! I z jakiegokolwiek innego! Musisz mi to obiecać.
- Ross przepraszam, ale nie mogę ci tego obiecać. Dobra chodź zrobić to śniadanie,bo głodna jestem. - po tym zaciągnęłam go za rękę do kuchni i zaczął robić śniadanie,a ja sobie siedziałam na stole w kuchni i wpatrywałam się w poczynania mojego chło.... narzeczonego. - A ty co leniuchu co? Siedzisz i patrzysz. - zaśmiał się.
- Widzisz jaką masz złą narzeczoną. - powiedziałam z sarkazmem. A ten odwrócił się od patelni, złapał mnie za obie ręce i popatrzył w oczy.
- Mam najwspanialszą, najpiękniejszą, najbardziej utalentowaną i zdolną narzeczoną. - i..... znowu tutaj po raz 4 się dzisiaj całujemy. Niestety musiałam przerwać tą chwilę.
- Ross, kochanie nie chcę cię martwić, ale naleśniki Ci się przypalają. - powiedziałam, a ten szybko pobiegł w stronę kuchenki i zaczął reanimację naleśników. Ja tylko się śmiałam.
- Wieeeesz Lau....po śniadaniu mam dla ciebie kolejną niespodziankę.
CDN.
--------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba... :)#Rossiaczkowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz