Rozdział 24
*Oczami Lau*
Zemdlałam. Ross na szczęście mnie "obudził" szklanką zimnej wody na twarzy. Szybko włożyłam tylko spodnie. Bo miałam koszulkę Rossa z napisem "I'm sexy". Ross ubrał się tak: -> KLIK (bez zegarka). Popędziliśmy jak najszybciej do naszego samochodu i pojechaliśmy jak najszybciej do szpitala. Wpadliśmy do niego jak strzała aż ludzie się na nas popatrzyli. Podbiegliśmy do recepcji.
- Przepraszam gdzie leży Vanessa Marano i Riker Lynch?
- W sali 231 na 3 piętrze i zaraz jadą na operację.
- Dziękujemy. - powiedzieliśmy i pobiegliśmy w stronę windy i szybko pojechaliśmy na wybrane piętro. Od razu na korytarzu zobaczyliśmy całą rodzinkę Lynch i mojego tatę. Szłam przytulona do Rossa i cała we łzach. Przez całą drogę mówiłam do Rossa. "Dlaczego Riker?", "Dlaczego Vanessa?". Oczywiście przez to ze się z siostrą pokłóciłam ważniejszy był dla mnie Riker. W sumie on też był moją rodziną. Podeszliśmy do Ryd razem, bo nie chciałam puścić Rossa. Ja ze łzami w oczach zapytałam ją cicho.
- Jak to się stało?
- No bo Riker chciał jeszcze pogadać z Van,myśląc że coś wskóra no i chciał ją zabrać do restauracji i jechali i wtedy zza zakrętu wyjechał jakiś rozpędzony samochód i w nich wjechał. Riker jest w krytycznym stanie i nie wiadomo czy się wybudzi. Będzie musiał też przechodzić chyba ze 2 operacje, a Vanessa w trochę lepszym. - odpowiedziała na moje pytanie. I wtedy ku mojemu zdziwieniu na korytarz weszła mama. Ja na moje nieszczęście powiedziałam.
- Co Riker? - zapytałam w osłupieniu.
- Jest w stanie krytycznym. - powiedziała. Mi zrobiło się słabo i z wrażenia aż usiadłam na krzesło.
- Co Laura zaręczyłaś się i co Lynch'owie są dla ciebie ważniejsi? - zapytała matka
- O co ci chodzi? - zapytałam
- O Rikera się martwisz a o Van nie?
- Jak możesz tak mówić!? Po prostu Riker też jest teraz moją rodziną. A jest w stanie krytycznym. Van się obudzi, a Riker nie wiadomo. Van nie będzie musiała przechodzić 2 operacji ratujących życie. - wyrzuciłam jej w twarz wszystko co miałam jej do powiedzenia i pobiegłam do łazienki. Niestety moje plany skrzyżował Ross. Złapał mnie w połowie drogi w talii, przyciągnął do siebie i mocno przytulił. Na początku chciałam się wyrywać, ale zrozumiałam że potrzebuję bliskości. Wtuliłam się w niego. Potem delikatnie musnęłam jego usta. Postanowiliśmy wrócić do pozostałych. Jak wchodziliśmy na korytarz wszyscy się na nas spojrzeli. Było to dość krępujące. Ross usiadł na krześle, a mnie pociągnął na swoje kolana. Moja matka spojrzała na nas wrogo. Nagle z sali Rikera wybiegło 2 lekarzy i 2 pielęgniarki. Nie wiedzieliśmy co się dzieje.
--------------------------------------------
Taki tam. :) #Rossiaczkowa
A tu nasz Ross! <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz